Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafael. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2026

Spóźniony wrzesień z obrazem, którego nie ma i Puławy, miejsca w których kiedyś gościł


Najsłynniejszy zaginiony z polskiej kolekcji dzieł sztuki obraz to Portret młodzieńca Rafaela Santi. Zakładam, że rzeczywiście jest (a może był, jeśli prawdą jest, co twierdzą ci, którzy uważają, iż został zniszczony w pożodze wojennej) to obraz Rafaela i tak go będę nazywała w dalszej części. Istniały bowiem w XVIII wieku spore wątpliwości co do autorstwa portretu. Należał on do trzech największych w polskich zbiorach dzieł sztuki europejskiej; obok Damy z łasiczką Leonarda da Vinci i Samarytanina Rembrandta. Dla mnie, która nie jestem admiratorką ani Leonarda ani Rembrandta (choć oczywiście cenię ich twórczość) ten zaginiony był najbardziej interesującym. Wszystkie trzy znajdowały się w posiadaniu rodziny Czartoryskich. 
Zanim jednak Portret trafił w ręce Czartoryskich przebył daleką drogę.

Aż do przedwczesnej śmierci Rafaela (dla przypomnienia zmarł w wieku lat 37, a dzieł które stworzył trudno zliczyć) znajdował się w jego domu. Trafił wtedy w ręce ulubionego ucznia Giulio Romano. Ten zabrał go na dwór Gonzagów w Mantui. Oglądał go tam sto lat później Van Dyck, który wykonał w szkicowniku jego rysunek. Następnie trafił do Modeny, gdzie oglądał go Jan Bruegel II, który uwiecznił obraz w swej Alegorii malarstwa. Kolekcja księcia Modeny została w połowie XVIII w. sprzedana rodzinie Giulianich z Wenecji. To od nich na przełomie XVIII i XIX wieku zakupił obraz Adam Jerzy Czartoryski- syn Izabeli i Adama Kazimierza Czartoryskich. 
Droga Adama Jerzego do Włoch wiodła z Puław przez Petersburg. Za udział w walkach z wojskami cara w 1792 r. caryca Katarzyna nałożyła spore kontrybucje na majątek Czartoryskich, w sumie zarekwirowano ¾ rodowej fortuny. Wtedy rodzice zdecydowali się zabiegać o ugodę z Katarzyną wysyłając obu synów Izabeli (ojcostwo Adama Kazimierza jest tu wątpliwe, jak i w przypadku pozostałego potomstwa Izabeli) do Petersburga. Adam zaprzyjaźnił się tam z wnukiem carycy Katarzyny Aleksandrem (przyszłym carem), wdał się nawet w romans z jego żoną, czym tak zirytował ojca Aleksandra, że wysłano go do Włoch. Przy czym dla zachowania pozorów - oddelegowano go, jako dyplomatę carskiego na dworze króla Sardynii. Tam młodzieniec, ani myślał bawić się w dyplomację, ale z chęcią zajął się wyszukiwaniem dzieł sztuki dla swojej matki Izabeli. Przejawiała ona od jakiegoś czasu zainteresowanie dziełami sztuki, zleciła budowę Domu Gotyckiego, który obok Świątyni Sybili były pierwszymi na polskich ziemiach muzeami sztuki. Oczywiście kiedy dziś ogląda się obie budowle trudno się nie zdziwić, jak tak niewielkich rozmiarów budynki mogły stanowić zalążek galerii sztuki. Jak poinformował mnie przewodnik gromadzone tam dzieła sztuki nie były eksponowane na ścianach czy w gablotach, jak to ma miejsce dzisiaj, a były pochowane w skrzyniach i dopiero podczas wizyty znakomitych gości skrzynie ujawniały swoje zbiory. Portret był przechowywany wraz z dziełami Leonardo i Rembrandta w Domku Gotyckim, który w przeciwieństwie do Świątyni Sybili (przechowującej pamiątki z ziem polskich i wszystko co świadczyło o zaszczytnej historii kraju, w tym pamiątki po Sobieskim, czy Kościuszce) gromadził dzieła sztuki europejskiej.
Puławy Świątynia Sybili- pierwsze polskie muzeum zorganizowane przez Izabelę Czartoryską

Domek Gotycki- tu wisiał Portret młodzieńca

Około trzydziestu lat Portret wisiał bezpiecznie w Domku Gotyckim. W czasie powstania listopadowego pod Puławy jedną z głównych siedzib Czartoryskich podszedł korpus wojsk carskich dowodzony przez ks. Adama Wirtemberskiego. Ciekawostką jest to, iż był on wnukiem Izabeli i synem jej córki Marii, który po rozpadzie małżeństwa rodziców wychowywany był przez ojca (Ludwika Wirtemberskiego) w nienawiści dla Polaków i do rodziny matki. Maria rozwiodła się z Ludwikiem, kiedy ten podczas insurekcji kościuszkowskiej wystąpił przeciw Polsce. Kiedy wojska carskie podeszły pod mury posesji wnuk wypędził z Pałacu matkę i babkę i dał rozkaz plądrowania biblioteki. Już miano zacząć rabować dzieła sztuki, kiedy z odsieczą przybył były uczestnik insurekcji kościuszkowskiej pułkownik Piotr Łagowski. Jego ludzie pogonili Rosjan i uratowali wiele bezcennych dzieł sztuki. Po odwrocie Rosjan sędziwa już Izabela Czartoryska poleciła ukryć najcenniejsze dzieła w bezpiecznych kryjówkach. Ukryto je wówczas w alkowie pałacowej w Sieniawie (kolejnym z dóbr Czartoryskich). Kolejna dziejowa zawierucha przypada osiemnaście lat później. W czasie Wiosny Ludów Sieniawa znalazła się na trasie przemarszu Rosjan na Węgry. Wówczas Adam, Jerzy Czartoryski (ten który nabył obraz) wywiózł najcenniejsze dzieła do Paryża. Tam za radą Delacroix kupuje Hotel Lambert i tam umieszcza między innymi Portret młodzieńca Rafaela.
Księżna Izabela Czartoryska

Książę Adam Jerzy Czartoryski - syn Izabeli, który sprowadził dla matki Portret młodzieńca

Kiedy majątek Czartoryskich zaczął topnieć, a wydatki na działalność patriotyczną księcia w Paryżu rosły postanowił on sprzedać obrazy. Myślał o nabywcach w Londynie. Cena jaką proponowano za obraz nie satysfakcjonowała potencjalnego sprzedawcy. W czasie rejsu do Londynu obraz cudem nie zatonął podczas burzy na morzu. 
Potencjalni nabywcy podważali autorstwo dzieła, prawdopodobnie, aby zbić cenę. Książę w akcie desperacji chciał go sprzedać w Rosji, na co szczęśliwie nie wyraził zgody jego ojciec. Próbowano jeszcze sprzedaży w Berlinie, ale i to bez powodzenia. Obraz wrócił najpierw do Londynu, potem do Paryża.

Wątpliwości co do autorstwa Rafaela były silne i prawdopodobnie one spowodowały wycofanie obrazu z wystawy charytatywnej na rzecz mieszkańców Alzacji-Lotaryngii wysiedlonych po wojnie prusko-francuskiej ze swoich domów. Wskazywano na Sebastiana del Piombo -ucznia Rafaela jako autora dzieła. Dziś bez odzyskania obrazu kwestia jest nie do rozstrzygnięcia. 
Kiedy w czasie komuny Paryskiej Hotel Lambert stał się niebezpiecznym do mieszkania i przechowywania dzieł sztuki miejscem wnuk Izabeli, syn Adama Władysław Czartoryski postanowił wrócić na ziemie polskie do Krakowa. Jego siostra Izabela w tym czasie poślubiła Jana Działyńskiego z Kórnika.

Władysław Czartoryski nabył budynek po ojcach pijarach i parę kamienic w pobliżu i tam planował otworzyć galerię sztuki. Początkowo Portret wisiał w prywatnych apartamentach Władysława i dopiero z początkiem lat 90 tych XIX w. zawisł w salach muzealnych. Zastanawiano się wówczas kogo przedstawia; był pomysł, że Francesco della Rovere księcia Urbino a nawet, że Fornarinę- piekareczkę lub po prostu wyidealizowanego młodzieńca. Są te teorie, które mówią, iż był to autoportret samego Rafaela.
Budynek Muzeum Czartoryskich w Krakowie (tu też wisiał Portret młodzieńca)

Obraz od końca XIX w. przebywał w Krakowie, ale czas I wojny nie był bezpieczniejszy dla Krakowa niż dla Sieniawy, czy wcześniej ogarniętego rewolucją Paryża. Gdy w grudniu 1914 r. miasto wydawało się zagrożone przez Rosjan Maria Ludwika Czartoryska (z Krasińskich) żona ks. Adama Ludwika Czartoryskiego wysłała obraz do Drezna. Wrócił stamtąd dopiero w 1920 r., gdyż dyrektor Galerii Drezdeńskiej nie chciał się z nim rozstać.

W 1939 r. na polecenie tej samej Marii Ludwiki obrazy spakowano w cynowe skrzynie oznaczone LRR (Leonardo, Rembrandt, Rafael) i wywieziono do pałacu w Sieniawie. Tu zostały zamurowane w pałacowej oficynie. Rozmieszczeni potajemnie w pałacu pracownicy muzeum uciekli, gdy okazało się, że w okolicy ma się rozegrać wielka bitwa. Została jedynie gospodyni. Wykorzystała chwilę nieuwagi Niemców i poszła obejrzeć skrytkę. Była wybebeszona, dzieła sztuki skradzione, a obrazy oznaczone LRR porzucone na podłodze. Dama z łasiczką uszkodzona została wojskowym butem. Okazało się, że miejsca ukrycia wskazał młynarz, który podpisał volkslistę. Gospodyni uzyskała zgodę Niemców na przewiezienie obrazów do innego z pałaców Czartoryskich do Pełkini. Miało to miejsce tuż przed wejściem wojsk radzieckich do Sieniawy. Uratowane obrazy przejęło gestapo i wywiozło je do Rzeszowa. Potem w ciągu całego okresu okupacji krążyły pomiędzy wysokimi dygnitarzami niemieckimi, którzy chcieli je przejąć bądź to dla zleceniodawców (Geringa, Hitlera) bądź dla siebie. Obraz długo przebywał w posiadaniu Hansa Franka. Kiedy w 1944 r. Niemcy zaczęli się wycofywać z Polski losy Portretu młodzieńca stały się niejasne. Może zabrał go Hans Frank, może jeden z niemieckich urzędników na stanowisku pełnomocnika ds. zabezpieczenia dóbr kultury. Od tego czasu trwają poszukiwania obrazu, chodzą słuchy iż został wywieziony do Australii. Możliwe jest też, że został zniszczony w trakcie podróży. Ponoć chciał go sprzedać jakiś Amerykanin, ale się wycofał.

Chciałabym wierzyć, że obraz nie został zniszczony, że gdzieś kiedyś się odnajdzie. Czy wróci do Polski? Myślę, że będzie to niezwykle trudnym przedsięwzięciem zważywszy, na jakie trudy napotyka zwrot skradzionych, czy tylko zaginionych dzieł sztuki.

Podczas wrześniowych odwiedzin w Puławach oglądałam miejsce jego ekspozycji na początku XIX wieku. W Domku Gotyckim dziś zimnym i niemal pustym na pierwszym piętrze znajdują się kopie Leonarda i Rembrandta. Kopii Rafaela brak. Czy to brak nadziei na odzyskanie obrazu, czy brak wiedzy, na której ze ścian wisiał kiedyś młodzieniec o delikatnych rysach twarzy, troszkę może zniewieściały (dziś powiedzielibyśmy typ androgyniczny), a wówczas wizualizacja idealnego młodego człowieka.

Puławy jako miasto może mnie nie zachwyciły, ale możliwość obejrzenia miejsca związanego z tak ważnym dla polskiej sztuki jak i polskiej historii rodem Czartoryskich była kusząca. Ponadto wybrałam się z moją przyjaciółką, a Puławy były jedynie elementem bogatej we wrażenia artystyczno-przyrodnicze wyprawy. 
Informacje na temat obrazu Portret młodzieńca pochodzą z książki Sztuka Zagrabiona Uprowadzenie madonny Włodzimierz Kalicki, Monika Kuhnke, natomiast zdjęcia z wizyty w Puławach oraz Krakowie.
A ja tym wpisem mam nadzieję wracam do pisania :)

sobota, 8 kwietnia 2023

Złożenie do grobu Rafael Santi (o zbrodniarzu na obrazie i złodzieju na tronie) z wielkanocnymi życzeniami


Złożenie do grobu to jeden z moich ulubionych obrazów o tematyce związanej z Wielkanocą. Patrząc nań trudno domyśleć się, jak zbrodniczą była historia która przyczyniła się do jego powstania.

Rafael Santi namalował Złożenie do grobu, jako obraz ołtarzowy do kaplicy rodowej na zamówienie Atalanty Baglioni. Ród Baglioni sprawował władzę w Perugii. Odsunięty od rządów syn Atalanty Grifonetto dokonał okrutnej rzezi na większości członków rodu. Uciekając przed zemstą cudownie ocalałych kuzynów próbował szukać schronienia u matki. Ta jednak wstrząśnięta bezmiarem jego zbrodni odmówiła mu pomocy. Przybyła dopiero wówczas, gdy śmiertelnie ranny konał. Przybyła wysłuchać jego ostatnich słów.

Wstrząśnięta zbrodniczym czynem, ale i zbolała po stracie syna matka złożyła u największego wówczas mistrza sztuki malarskiej Rafaela Santi zamówienie na obraz przedstawiający Złożenie do grobu. Tylko taki temat ukazujący rozpacz matki po śmierci syna mógł ukoić jej ból.


Jedną z postaci na obrazie jest Grifonetto. Został przedstawiony pośrodku obrazu, jako atletyczny młodzieniec w czerwonej koszuli z podwiniętymi rękawami, jak dźwiga ciało martwego Chrystusa. Na obrazie jest żywy i opłakuje Chrystusa, a jednocześnie w podtekście to on jest tym umarłym, którego opłakuje matka.


Trzy postacie przykuwają wzrok na obrazie. Grifonetto, martwy Chrystus z ciałem niczym wyrzeźbiona antyczna rzeźba i Matka Boska zemdlała, pełna bólu i rozpaczy. W domyśle to Atalanta, która straciła syna. Obraz jest przejmujący, pełen cierpienia, a jednocześnie jest w typowo Rafaelowskiej tonacji barw, niezwykle żywy i wyrazisty, choć przedstawia śmierć. Pocieszeniem dla cierpiących ma być wiara w zmartwychwstanie. Ale czy Grifonetto może na nie liczyć, czy wyraził skruchę w godzinie śmierci.

Tematyka obrazu jest dramatyczna, a jednocześnie jak mawia moja koleżanka, Rafael nawet obrazy o wymiarze ostatecznym maluje tak, że one nie są przygnębiające, a mają w sobie jakąś nadzieję i wydźwięk optymistyczny.

Obraz powstał w 1507 roku.

Detal (moją uwagę przykuło obuwie niosących)
Kiedy papież Paweł V z rodu Borghese przybył do Perugii sto lat później nakazał swoim ludziom wykradzenie z kaplicy rodowej Baglionich Złożenia do grobu. Spośród zbrodni popełnianych przez następców Św. Piotra ta nie była największą. Patrząc na płótno musiałam przyznać, iż nie trudno dziwić się pokusie posiadania rzeczy tak wielkiej urody przez człowieka (który sprawował nieograniczoną władzę na ziemi i miał wyrobiony smak artystyczny).


Złożenie do grobu trafiło do kolekcji papieskiego bratanka kardynała Scypiona Borghese. Dziś znajduje się w Galerii Borghese będącej jedną z najwspanialszych galerii sztuki w Rzymie. Znana jest głównie z licznej kolekcji rzeźb Gianlorenco Berniniego, którego kardynał był mecenasem. Dla świątyni San Francesco al Prato wykonana została kopia, której twórcami byli Cavaliere d`Arpino we współpracy z Giovanim Lanfranca. 
Jeśli nie temat, nie historia, nie bohaterowie sceny, to połączenie barw: błękit, żółcień, czerwień oraz odcienie zieleni i brązu już one same przykuwają wzrok. 

Zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt