 |
Adam i Ewa Łempickiej - w tle ogród rzeźb
|
Co łączy Lublin z Konstancinem? W moim przypadku Tamara Łempicka. Rok temu w sierpniu odwiedziłam wystawę jej obrazów na lubelskim zamku. Potem było spotkanie z koleżanką, która także była na tamtej wystawie a owocem spotkania i sierpniowych odwiedzin był między innymi powrót do Lublina i odwiedziny w Konstancinie Jeziornej. Znajduje się tam (Konstancin) prywatna galeria sztuki gromadząca obrazy i rzeźby artystów z początku XX wieku kojarzonych ze szkołą paryską. Muzeum Ecole de Paris - Villa la Fleur składa się z dwóch budynków przedzielonych ogrodem rzeźb. Jego pomysłodawcą jest pan Marek Roefler, którego pasji kolekcjonerskiej zawdzięczamy przepiękne zbiory dzieł polsko - żydowskich artystów związanych z Montparnasse`m.  |
Nathan Grunsweigh
|
W galerii prezentowana jest stała wystawa, odbywają się także wystawy czasowe (ostatnia dotyczyła obrazów Tamary Łempickiej, kolejna we wrześniu zostanie poświęcona Zofii Stryjeńskiej). W zbiorach znajdują się obrazy takich artystów, jak wspomniana wyżej Łempicka, a także Mela Muter, Henryk Hayden, Mojżesz Kisling, Władysław Ślewiński,
Józef Pankiewicz, Nathan Grunsweigh, Maurycy Mędrzycki, że wymienię tylko tych bardziej znanych. A może tych bardziej mnie znanych. Przyznam się, iż odwiedziłam tylko pierwszy z budynków. Nie spodziewałam się takiego ogromu i bogactwa znajdującej się tam sztuki. Doznałam tego, co określa się mianem syndromu Stendhala. Sądziłam, że trafię na trzy-pięć salek z obrazami, a tymczasem zbiory znajdują się na kilku poziomach w kilkunastu, a może kilkudziesięciu salkach. Poza tym, że obrazy przedstawiały ten rodzaj sztuki, który ogromnie cenię sam sposób ich prezentacji wydał mi się niezwykły. Przyzwyczajona do ciemnych sal muzealnych, często bez okien, ze sztucznym światłem odbijającym się w szybach obrazów tutaj trafiłam na przeszklone, jasne sale a także werandy z prezentowanymi na sztalugach ekspozycjami.  |
| Sztuka zakopiańska |
|
Stoliki i bukiety świeżych kwiatów dopełniały całości. Dzięki temu ta galeria żyła, a nie była jedynie muzealnym zbiorem staroci (nic nie ujmując tradycyjnym muzeom, które także często i chętnie odwiedzam). Sam budynek jest ciekawy architektonicznie, z ogromną przeszkloną salą i werandą na parterze oraz stylizowanymi drewnianymi werandami dla zbiorów sztuki zakopiańskiej oraz okrągłą wieżyczką ze schodkami w kształcie ślimaka, z mnóstwem architektonicznych detali. Dzięki licznym przeszkleniom budynek sprawia wrażenie lekkości w przeciwieństwie do znajdującej się obok Villi La Fleur.
Ledwie weszłam natknęłam się na cudownie kolorowe fragmenty miejskiej zabudowy Nathana Grunwseigha, którego kilka obrazów miałam przyjemność oglądać parę lat temu na wystawie w Sopocie. Już wówczas zwróciłam uwagę na to nazwisko, choć na wystawie zaprezentowano też dwa a może trzy obrazy Łempickiej. Ta jednak wówczas mniejsze wywarła na mnie wrażenie. A Grunsweigh nie dość, że malował tak jak lubię, to jeszcze malował to co lubię najbardziej (paryskie widoki- katedrę czy most na Sekwanie).  |
Portret kobiety Mojżesz Kisling
|
Z reguły każda wystawa niesie za sobą nowe odkrycie, z każdej wynoszę jakiś obraz, który wzbogaca moją prywatną galerię obrazów (takie MW jak opisywał Łysiak- muzeum wyobraźni). Tym razem moja osobista galeria została wzbogacona o Portret kobiety Mojżesza Kislinga. Na tego artystę zwróciłam uwagę na lubelskiej wystawie Tamary Łempickiej, której towarzyszyły też obrazy i rysunki malarzy tworzących w tym samym co ona okresie. Te ogromne oczy i smutna twarz okolona burzą ciężkich loków przyciągały wzrok z każdego miejsca sali, w której większość obrazów stanowiły portrety kobiece. Mojżesz Kisling utrwalił też wizerunek Kiki z Montparnasse - aktorki, modelki, muzy malarzy z Montparnasse. W Konstancińskiej galerii sztuki znajduje się jeszcze jeden wizerunek Kiki pędzla Maurycego Mędrzyckiego.  |
Kiki wg Mędrzyckiego
|
 |
Kiki wg Kislinga
|
Po niedawnej lekturze biografii Meli Muter nie mogłabym nie przyjrzeć się dokładnie obrazom tej artystki.  |
| Fontanna w Awinionie Meli Muter |
|
|
|
|
|
|
 |
Dziewczyna z kotem Meli Muter
|
Jest jeszcze jeden temat malarski, który niezmiernie lubię - są to obrazy marynistyczne. Stąd Łodzie w Porcie Pankiewicza to obraz, który chętnie powiesiłabym w mojej błękitnej sypialni.
 |
| Łodzie w Porcie Józef Pankiewicz |
|
|
Nie mogło tu zabraknąć najbardziej rozpoznawalnego obrazu Tamary Autoportret w zielonym Bugatti, obrazu, o którym wspominałam tutaj. Jak napisałam wyżej po zwiedzeniu pierwszego z budynków doznałam syndromu Stendhala; przyspieszone bicie serca, słabość, zawroty głowy spowodowane tak dużą ilością wspaniałości zgromadzonych na tak małej przestrzeni. W obawie, aby nie spotkało mnie to co spotkało pisarza, pobyt w Ecole de Paris zakończyłam wizytą w ogrodzie rzeźb. Piękna, słoneczna niedziela w towarzystwie zieleni i rzeźb Bolesława Biegasa działała kojąco na nadmiar wrażeń. Ponieważ nie odwiedziłam budynku Villi La Fleur planuję kolejne odwiedziny we wrześniu. Z ogromną przyjemnością obejrzę wystawę obrazów Stryjeńskiej i zobaczę, jakie atrakcje przygotował właściciel obiektu dla odwiedzających w kolejnym budynku. Trzeba też nastawić się na dłuższą wizytę. Jedyny, jak dla mnie minus tego miejsca to brak kawiarenki, albo choćby automatu z kawą. Po takiej ilości wrażeń przydałby się łyk kofeiny.
 |
| Ziemia wg Biegasa | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |
|
|
|
|
 |
| Juliusz Słowacki wg Biegasa |
|
|