poniedziałek, 6 lutego 2012

Wiek niewinności Edith Whorton, czyli na przekór konwenansom

Rzecz dzieje się pod koniec XIX stulecia w środowisku nowojorskiej socjety. Tutaj życie toczy się zgodnie z ogólnie przyjętymi konwenansami; powtarzalność i przewidywalność zdarzeń jest tym, co zapewnia poczucie bezpieczeństwa i stabilność. Co roku odbywa się bal u państwa X, obiad u państwa Y, co roku wystawiana jest ta sama opera oraz przedstawienie teatralne, co roku powtarzają się te same wydarzenia towarzyskie.
Newland Archer młody, majętny, dobrze urodzony, prawnik (raczej z nazwy niż de facto), erudyta, pasjonat sztuki i podróżowania „wyszumiawszy się” (panom przystoi mieć na swym koncie jakiś sekretny związek,to czyni ich bardziej tajemniczymi i przydaje swoistego uroku) znajduje sobie odpowiednią dla swojej sfery pannę. May Welland pochodzi z dobrej rodziny, jest ładna, niewinna, ma dobre serce, a pewne braki w wykształceniu i uległość charakteru zdają się stanowić dla Newlanda wyzwanie. Jakąż radością będzie oświecić narzeczoną, uwolnić jej umysł ze zniewolenia, przekazać pasję dla literatury i sztuki, pokazać świat. Jego żona nie będzie tylko uległą panią domu dbającą o wygody męża, ale światłą kobietą o wyzwolonych poglądach, równorzędną partnerką do dyskusji - tak roi sobie młodzieniec.
Niestety, w ten uporządkowany świat wkracza kuzynka narzeczonej hrabina Ellen Olenska. Wkracza i wywołuje w nim rewolucję. Zamężna kobieta, która zostawia bogatego męża, tylko dlatego, że pozwolił sobie na niegodziwe jej traktowanie (autorka nie wchodzi w szczegóły tych niegodziwości, można przypuszczać, że miał zbyt duży pociąg do innych pań i zbyt otwarcie się z tym afiszował). Ellen nie tylko odchodzi od męża, ale jeszcze ma czelność pokazywać się publicznie. Zamiast skulić po sobie ogon i zaszyć się w mysią dziurę, skoro już nie potrafiła wybaczyć mężowi paru wybryków i musiała robić skandal odchodząc od niego (i to jeszcze przy pomocy młodego sekretarza, co może budzić podejrzenia co do jej uczciwości), to powinna była mieć na tyle przyzwoitości, aby nie dążyć do rozwodu.
Klan skoligaconych ze sobą nowojorskich rodzin podejmuje decyzję, Elle należy przekonać, aby zrezygnowała z rozwodu. Taki krok oznaczałby skandal i mógłby zaszkodzić wizerunkowi nie tylko przyszłej rodziny Newlanda, ale i wszystkim ich znajomym.
Rodzina deleguje Newlanda do załatwienia sprawy. Ma on przekonać kuzynkę narzeczonej, jak bezsensowny jest to krok; po cóż jej rozwód, skoro nie zamierza ponownie wychodzić za mąż i może nadal korzystać z części majątku hrabiego po co dążyć do rozwodu, w trakcie którego mogą wyjść na jaw pewne fakty, które mogłyby zaszkodzić jej reputacji, a co za tym idzie wizerunkowi klanu.
Poznawszy Ellen Newland początkowo nastawiony sceptycznie do kuzynki narzeczonej przekonuje się, iż jest to kobieta inna od wszystkich znanych mu pań. Jest wykształcona, obdarzona dobrym gustem, interesuje się sztuką, nie zważa na konwenanse i potrafi samodzielnie myśleć, jest partnerką do rozmów, a jednocześnie piękną kobietą.
Newland mimo budzącego się zafascynowania Ellen poślubia słodką i naiwną May. Dość szybko May zaczyna go irytować, a on sam traci zapał do edukacji żony.
W pospolitym, nudnym świecie konwenansów; obowiązkowych wizyt i rewizyt, corocznych podróży w te same miejsca, spotykania tych samych znajomych, z którymi prowadzi się te same jałowe dysputy jedynie rzadkie spotkania z Ellen stanowią dla Newlanda jakąś odskocznię od codzienności. Początkowe zauroczenie i platoniczna sympatia z czasem przemienia się w głębokie uczucie. Uczucie niemożliwe do spełnienia. Newland nie mógłby porzucić żony i związać się z mężatką, czy nawet rozwódką. Nowy York nie wybaczyłby mu takiego kroku.
Jednak to nie fabuła stanowi o wartości tej książki. „Wiek niewinności” to wspaniały i dogłębny obraz społeczeństwa amerykańskiego końca XIX wieku.
Społeczeństwa, które żyje w ciasnym gorsecie konwenansów, gdzie nikt nie jest nigdy sam, gdzie wszystko jest na pokaz, wszystko jest pozorne. Członkowie klanu są do siebie podobni (stroje, fryzury, nawet gesty) i zachowują się podobnie. Ma się wrażenie, jakby wszyscy byli aktorami i odgrywali jakieś role przypisane im przez tradycje, przyzwyczajenie, rodzinę. Zakłamanie, obłuda, fałsz, udawanie.
Ciekawe jest też samo zakończenie. Dojrzały już owdowiały Newland podróżujący z synem po Europie ma okazję odwiedzić madame Olenską, czy ją odwiedzi i co z tego wyniknie. Zapraszam do lektury. 
Na podstawie książki powstał Film w reż. Scorsesse z Michelle Pheifer w roli Elenn Olenskiej.

4 komentarze:

  1. Książkowe podróże to jedyne dla mnie zimową porą. Nie czytałam, ale ciekawa pozycja. To był świat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po paryskim grudniowym koncercie wszystko wydawało się blade i mało ekscytujące, zasłuchana, zamyślona, w marzeniach pogrążona- czytałam jakby mimochodem, do pisania natchnienia zabrakło, ale cieszę się, bo wracają chęci i do czytania i co ważniejsze do pisania. A z tym światem, który odszedł i żal... najlepszą puentą jest dla mnie O północy w Paryżu - zawsze za czymś tęsknimy..

      Usuń
  2. Widziałam film i powiem Ci, że bardzo mi się podobał.
    Grała w nim moja ulubiona aktorka Michelle Pheifer.
    Książki niestety nie czytałam.
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię Michelle Pheifer, ale jakoś filmu nie pamiętam. Chyba go nie oglądałam

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).