sobota, 11 sierpnia 2012

W uniesieniu, czyli między prozą a poezją życia

Ilekroć uczestniczę w pięknym spektaklu czy koncercie, tyle razy doznaję ekstatycznych doznań i zyskuję energię, która ma moc przenoszenia gór. Jest tylko jedno małe ale, jak po takich przeżyciach wrócić do normalnego (?) życia. Czy, kiedy było się w niebie, można znowu wrócić na ziemię, która bardziej piekło niż czyściec przypomina. Przez kilka dni bujam sobie w obłokach, unoszę się w przestworzach, a tu coś niedostrzegalnie, acz bezczelnie chwyta mnie za kapotę i ściąga na ziemię.
Coś, co rano mówi wstań (pobudka o piątej minut piętnaście) - zamykam oczy i przenoszę się do Werony, dokąd zaprasza książę (Romeo and Juliet). Jesteście w Weronie, pięknej Weronie, W mieście gdzie wszyscy się nienawidzą, Chcemy odejść ale zostajemy. To zupełnie tak, jak w pracy ... chcemy odejść, ale zostajemy.
Pamiętaj,aby przyłożyć kartę do czytnika wchodząc do biura, bo inaczej choć jesteś, okaże się, że cię nie ma. Jestem pod paryską katedrą Naszej Pani, gdzie szukam oczami jeszcze nieco zaspanymi, pomiędzy gargulcami cienia Quasimodo (Notre Dame de Paris). W uszach nie przebrzmiała jeszcze, ani jedna nutka z musicalu, a na kolanach jeszcze parę minut temu leżało dzieło ukochanego Hugo, bo przecież tak lubię podwajać doznania.
Otwórz pocztę i przejrzyj te kilkanaście (optymistyczna wersja) lub kilkadziesiąt maili, bo bez tego nie będziesz wiedzieć, czy dzisiaj kolor biały ma odcień bieli, szary, czy może wpada już w czerń, a na Monmatrze obserwuję, jak narkoleptyczny Argentyńczyk zapada w sen a Christian pisze nową piosenkę dla Satin (Moulin Rouge).  Bo i ja:
Nigdy nie przypuszczałam, że mogę czuć się w ten sposób
Jakbym nigdy wcześniej nieba nie widziała...

Nagle świat wydaje się takim idealnym miejscem...
Nanieś kolejne poprawki na dokumentach, zgodnie z wzorem nr 74, nadesłanym trzy dni po terminie, w którym dokument miał być stworzony - na dachu skrzypek gra swoją rzewną melodię, a Tewie - mleczarz ciągnie wóz w zastępstwie okulałego konia (Skrzypek na dachu) i zastanawia się, czy popsułby Panu jego Boski plan, gdyby był bogaty. Panie, a czy i ja mogę zadać ci to samo pytanie:
Wypełnij kartę, zrób listę, uzupełnij arkusz, napisz sprawozdanie - a na paryskim bruku rośnie barykada za wolność naszą i waszą (Les Miserables). I kiedy wściekłość powodowana kolejnym zarządzeniem władz narasta dołączam do grupy studentów z Kawiarni Abecadło i śpiewam z nimi
Słuchaj, kiedy śpiewa lud, 
Gdy się u ludzi zbiera gniew
Taki jest głos zjadaczy chleba,
Gdy kajdanom mówią nie
Niechaj jeden serca rytm
Zacznie jak werbel w piersi bić
A lepsze jutro zbudzi się, kiedy wstanie świt
Rozlicz, zapisz, wyślij do wiadomości, załatw podpis, wysłuchaj, sprawdź, ku chwale i w poczuciu ... - a pamięć przypomina pieśń Gryzabeldy ....
Ranek, 
Obiecuje mi słońce,
Obiecuje mi życie, 
Nowy los, nową twarz, 
Noc odpływa, 
a jej wspomnienie znika jak sen, 
Tak bym chciała cofnąć czas. (Koty). 
Tak, ja też bym chciała cofnąć czas do tych chwil, które sprawiają, że życie nabiera barw, smaku i sensu, a nie jest jedynie codziennym wykonywaniem kawałka, dobrej, nikomu niepotrzebnej ...

Moje życie bez czytania byłoby nudne. Gdyby nie podróże nie miałabym siły znosić codzienności. Bez mojej muzyki nie byłoby mnie.To ona pozwala mi przenosić się w inne obszary doznań, emocji, to ona uskrzydla i choć tak ciężko wrócić do rzeczywistości, bez niej nie byłoby po co wracać.  

Bo choć życie ma kres. Jednak coś przecież jest. Co zostaje, nie idzie donikąd. Jakaś reszta na dnie. Co nie ciszą jest, nie. Bo ta reszta jest właśnie muzyką ... 

Nie wiem, czy możliwość zamieszczania filmików została mi dana na zawsze, czy to jednorazowy prezent od administratora, ale korzystam z niego skwapliwie.

16 komentarzy:

  1. Świetny post:)
    Przepraszam, że tak lakonicznie, ale na prawdę ten post (ach, zresztą i wszystkie Twoje posty) daje mi prawdziwą przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato- dziękuję. Każdy komentarz pod wpisem na temat tego, co dla mnie najważniejsze liczy się podwójnie, poczwórnie, po wielokroć. Cieszę się, jeśli zarażam miłością do muzyki, albo miłością do posiadania pasji, chociaż was kochanych blogerów nie muszę niczym zarażać, bo to ja od was mogę czerpać radość życia.

      Usuń
  2. Gosiu,
    czy wiesz, że od 1 1/2 roku jestem zauroczona Tobą i Twoimi blogami?
    Wiem,, że pierwszy zawiesiłaś.
    Twoje posty są doskonale.
    Każdy! post czytam po dwa, trzy razy jakbym uczyła się ich na pamięć.
    A dzisiejszy jest cuuuuuudny!!!!!!
    Życzę miłej soboty i niedziel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi mów, zawsze i wciąż, bo słowa twoje są dla mnie, jak piękna muzyka :).
      Dla niewtajemniczonych Łucja-Maria jest szczęśliwą mężatką :)
      Życzę Tobie i twojemu panu miłego, słonecznego weekendu.

      Usuń
  3. Nie będę oryginalna, świetnie to napisałaś :) Jeśli Twoje dni rzeczywiście tak wyglądają, to pozazdrościć, ja za łatwo wpadam w wir obowiązków i zapominam o takich upiększających świat refrenach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas w ten wir wpada, ale dobrze mieć jakieś koło ratunkowe, które nie tylko pozwoli przetrwać, ale jeszcze sprawi, że szary dzień stanie się kolorowy.

      Usuń
  4. Cydny wpis o pięknym podejściu do życia. Chyba zacznę go stosować podczas godzin pracy, żeby nie ulegać złym emocjom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam. Chociaż gdybym powiedziała, że działa stuprocentowo - skłamałabym. Proza życia czasami tak skutecznie stłamsi poezję, że ta jak trzcina na wietrze położy się na ziemi, ale złamać jej nie jest w stanie, jeszcze nie, długo nie. :)

      Usuń
  5. Osobiste i szczere wyznania. Ważne, że trzymasz się tych zasad. W życiu trzeba mieć wyznaczone cele i dążyć do ich spełnienia. I nie tylko te przyziemne. Równie ważne, a może ważniejsze są te dotyczące sfery duchowej. Czytając Twojego bloga widzę, że jesteś im wierna. Tak trzymaj.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami myślę, że gdyby nie proza życia nie dostrzegalibyśmy poezji :) A proza ma jedną zaletę - daje środki, dzięki którym można realizować cele i marzenia, więc do końca nie jest taka zła, choć często doskwiera. Dziękuję za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Idziesz przez życie śpiewająco, tylko pozazdrościć. Ja także bardzo lubię muzykę i często mi ona towarzyszy w ciągu dnia. A.K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło spotkać osobę o podobnych zainteresowaniach, a jeśli trafię na musicalo-opętanych to radość dla mnie podwójna. Dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  8. Bardzo ładnie to wszystko poprzeplatałaś, szczególnie podoba mi się określenie "ziema, która bardziej piekło niż czyściec przypomina".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad czym ogromnie ubolewam, ale jak uczy historia- tak było, jest i ..... więc trzeba sobie znaleźć jakąś furtkę do raju na ziemi, zanim znajdzie się człowiek po drugiej stronie.

      Usuń
  9. Czasem myślę, że to "pomiędzy", choć zawsze zbyt krótkie, jest ważniejsze niż bycie tylko w jednym ze światów. Choć szczęścia nie daje, ale gdzie ono jest?! Trwanie w jednym wymiarze? Nigdy. Aniołom to dobrze, pofruną raz tu, raz tam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. To zależy od tego, co uważamy za pomiędzy. Czas między prozą a poezją, czas między jawą, a snem, między rzeczywistością a marzeniem, między bytem, a niebytem, między ziemią, a niebem. Kiedyś z koleżanką doszłyśmy do wniosku, że żyjemy w pełni tylko kiedy spełniamy się, a więc na wakacjach, urlopach, w weekendach, czytając książki, uczestnicząc w tych czynnościach, które lubimy, a to co jest obowiązkiem (praca, sprzątanie, spotkanie z teściową i inne obowiązki, które nie dają przyjemności) to czas pomiędzy, nieistotny i nieważny. Aniołom to dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).