sobota, 2 sierpnia 2014

Co czytał Van Gogh? - cz. 2


Nocna straż Rembrandt
Pisałam już o literaturze francuskiej w życiu holenderskiego malarza. Wydaje się, że była ona w sposób szczególny bliska Vincentowi, tak jakby Francja była nie drugą, a pierwszą jego Ojczyzną. Vincent czytał też sporo literatury angielskiej i rosyjskiej.

Poniżej kilka informacji, co czytał i opinii na temat autorów i i książek. Najwcześniejsze relacje  w Listach dotyczą Dickensa. Pojawiają się także Charlotta Bronte (jako Currer Bell) oraz amerykanka Beecher Stowe. W lekturze niedoszłego kaznodziei, syna pastora nie mogło zabraknąć także Biblii, o której wspomina od czasu do czasu, głównie na zasadzie porównań, bądź to do literatury, bądź do malarstwa.
Dostałem od wuja Cora książkę A Child1s History of England Dickensa. Nie pamiętam, czy już ci pisałem, że książka ta to szczere złoto. Czytałem w niej między innymi opisy bitwy pod Hastings. Myślę, że gdy czyta się z uwagą takie książki, jak Moltleya, Dickensa lub Les Croisades Grusona, to człowiek może łatwo wyrobić sobie jasny i prosty pogląd na cały kształt historii. (Str. 62 Listów)
Oczywiście czytając tego rodzaju wpis mam natychmiast zamiar sięgnąć po Dickensa, którego czytywałam za młodu z wielką zresztą przyjemnością. Książka, która dałaby prosty pogląd na cały kształt historii musi być niezwykle ciekawa, zwłąszcza dla kogoś, kto lubi czytać książki umiejscowione głęboko w historii.
Zacząłem więc studiować książki, które znajdowały się w moim zasięgu- Biblię, Histoire de la Revolution Micheleta, a potem, ostatniej zimy, Szekspira, trochę Wiktora Hugo i Dickensa, Beecher-Stowe, ostatnio Ajschylosa i wielu innych, mniej klasycznych, wielkich małych mistrzów. (Str. 87 Listów)
Żydowska narzeczona Rembrandt
Nie wiem, czy znasz książkę Dickensa Mała Dorrit, w której występuje postać Doyce`a. Można go uważać za przedstawiciela tych wszystkich, którzy wzięli sobie za dewizę „How to do it?” Nawet jeśli nie znasz wspaniałej postaci robotnika z tej książki, to zrozumiesz jego charakter z kilku zdań. Gdy nic z jego pragnień się nie spełniło, gdy wszędzie natrafiał na obojętność lub gorsze jeszcze przykrości mawiał: To nieszczęście niczego nie zmienia, sprawa jest tak samo słuszna teraz (po klęsce), jak była wtedy (przed klęską). Str. 220 Listów
Wydaje się, iż i Vincent przyswoił sobie ten pogląd i dzięki niemu dość długo zachowywał równowagę, mimo niemożności zdobycia zrozumienia.
Nie wiem, czy czytujesz czasem angielskie książki, jeśli tak, to polecam ci bardzo Shirley pióra Currer Bell (Charlotty Bronte), autorki powieści Jane Eyre. Jej książki są tak piękne, jak obrazy Millaisa, Boughtona czy Herkomera. (str.104-105 Listów)
Przeczytaj koniecznie L`Amour i La Femme, a jeżeli będziesz mógł te książki dostać, to także My wife and I i Our neighbours pióra Beecher Stowe lub Jane Eyre i Shirley pióra Currer Bell (jak wyżej). Powiedzą ci dużo więcej o tych rzeczach i dużo wyraźniej niż ja. (Str. 129 Listów)
No proszę, a mawia się, że książki Bronte to literatura kobieca. Ileż razy spotykałam się (moim zdaniem niesłusznie) z określeniem ich mianem czytadeł, czy romansideł (co miało wydźwięk pejoratywny).
Miłość do książek była dla Holendra równie ważna, jak miłość do malowania obrazów. Już w poprzednim wpisie wspominałam, że te dwie dziedziny sztuki wzajemnie się u Vincenta przenikają, w książkach odnajduje kolory, obrazy, pejzaże, w obrazach widzi historie, o których czytał.
Pielgrzymi w Emaus Rembrandt
Jeśli możesz więc przebaczyć mi zgłębianie obrazów, musisz się też zgodzić, że miłość do książek jest tak samo święta jak miłość do Rembrandta, i myślę nawet, że oba uczucia się uzupełniają. Lubię bardzo portret męski Fabritiusa, który pewnego razu długo oglądaliśmy w muzeum w Haarlem: było to podczas naszej wspólnej przechadzki. Tak, ale równie lubię Sydneya Cartona Dickensa z jego Opowieści o dwóch miastach i mógłbym ci wskazać w innych książkach postaci dziwnie podobne. I myślę, że Kent z Szekspirowskiego Króla Leara jest równie szlachetny i niepospolity jak jakaś postać Th. De Keysera, choć Kent i król Lear żyli rzekomo dużo wcześniej. Żeby nie powiedzieć więcej. Mój Boże, jaki Szekspir jest piękny. (nie odnotowałam strony :()

Bardzo chciałbym tu mieć Szekspira, żeby czytać go od czasu do czasu. Istnieje pełne wydanie za szylinga, Dicks Shilling Shakespeare. Nie brak też innych wydań i myślę, że tańsze nie są gorsze od drogich. W każdym razie chciałbym, żeby koszt nie przekraczał trzech franków. (Str. 458 Listów)
Książki nie były chyba zbyt drogie, skoro nawet cierpiący niedostatek artysta, który często niedojadał mógł sobie na nie pozwolić, choć pewnie sporo dostawał od brata lub znajomych.
Dziękuję ci serdecznie za Szekspira. Ta lektura nie pozwoli mi zapomnieć tej odrobiny angielskiego, jaką pamiętam, ale nade wszystko- jakie to piękne. Zacząłem od czytania cyklu, który znam najmniej; kiedyś zajęty czymś innym i nie mając czasu zaniedbałem go; jest to cykl królewski. Przeczytałem już Ryszarda II, Henryka IV i połowę Henryka V. Czytam nie myśląc o tym, czy idee ludzi tamtych czasów są takie same jak nasze i co by się stało, gdyby porównać je z poglądami republikanów, socjalistów, itd. Ale
Autoportret Fabritius (uczeń Rembrandta)
podobnie, jak u pewnych powieściopisarzy współczesnych, najbardziej wzruszające u Szekspira jest to, że głosy tych ludzi, które dochodzą do nas po wiekach, nie wydają nam się nieznane. Tyle w tym życia, że mam wrażenie, jakbym ich znał i widział wszystko. I to jeszcze, co jeden Rembrandt ma wśród malarzy, ma także Szekspir; czułość w spojrzeniu, którą widzimy w Pielgrzymach z Emmaus, w Żydowskiej narzeczonej, w dziwnej postaci anioła na płótnie, które miałeś szczęście widzieć- ta wstrząsająca czułość, ta nieskończona nadludzka, a tak naturalna. (Str. 460 Listów) Muszę wrócić do Szekspira. Ostatnio jakoś wszystko popycha mnie do Szekspira; i Vincent i Dąbrowska i ten nowo (już prawie) wybudowany teatr szekspirowski, w którym we wrześniu odbędzie się pierwsze przedstawienie i niedawno obejrzane miniatury z Szekspira i planowane amatorskie przedstawienie Snu nocy letniej i czytane ostatnio Poskromienie złośnicy.
Z literatury rosyjskiej wspomina Tołstoja i Turgieniewa.
Zdaje się, że w książce Moja religia Tołstoj daje do zrozumienia, że jakkolwiek ma się rzecz z krwawą rewolucją, istnieje również intymna i utajona rewolucja w sercach ludzi, z której narodzi się nowa religia lub raczej coś zupełnie nowego, co nie będzie miało imienia, ale będzie miało tę moc pocieszania i czynienia życia znośnym, jak kiedyś religia chrześcijańska. Przypuszczam, że ta książka jest bardzo interesująca, w końcu ludzie będą mieli dość cynizmu i blagi i zechcą żyć bardziej muzycznie. (Str. 378 Listów)
W  Rijksmuseum  (w tle Syndycy cechu sukienników)
































































































































Z opisu malarza rzecz przypomina mi trzecią część trylogii Zoli o miastach – Rzym.
Książka Tołstoja Moja religia została wydana po francusku już w 1885, ale nie natrafiłem na nią nigdy w żadnym katalogu. Wydaje się, że Tołstoj nie bardzo wierzy w zmartwychwstanie czy to ciała czy duszy. Zwłaszcza nie bardzo wierzy w niebo, toteż roztrząsa zagadnienia niczym nihilista, ale w pewnym sensie w przeciwieństwie do nihilistów- przywiązuje wielkie znaczenie do czynienia dobrze tego, co się czyni, ponieważ prawdopodobnie ma się tylko to. (Str. 381Listów)
Nie znam jeszcze książek Turgieniewa, ale niedawno czytałem jego życiorys, który bardzo mnie zainteresował. Turgieniew ma wiele wspólnego z Daudetem, obaj chętnie posługują się modelami, stwarzając z 5 czy 6 modeli jakiś jeden, wspólny typ. (Str.305 Listów)
No cóż, mogę jedynie powiedzieć, iż ja także nie znam książek Turgieniewa. 
Zdjęcia: pierwsze i ostatnie mojego autorstwa z Rijksmuseum w Amsterdamie, pozostałe z Wikipedii.

10 komentarzy:

  1. Van Gogh był ciekawym człowiekiem...a to, że interesował się literaturą francuską jest dla mnie zaskoczeniem...Pozdrawiam Monika:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że kiedy czytałam Listy do brata Van Gogha też byłam zaskoczona, iż był tak oczytany. Nie wiem czemu wydawało mi się, że interesował się wyłącznie malarstwem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żeby być genialnym artystą, trzeba mieć też dobrze "umeblowany" umysł. A źródła to obserwacja życia i książki zawierające treści nowe, których malarz nie mógł przeżyć. I znowu wracamy do roli książki w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tak bardzo mi żal osób, które twierdzą, iż nie lubią czytać, albo i owszem lubią, ale nie znajdują czasu na czytanie.

      Usuń
  4. Tak mi się skojarzyło a propos Nocna straż: widziałam niedawno dobry film o powstaniu tego dzieła. http://www.filmweb.pl/Nightwatching

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaraz sprawdzę, czy to ten sam, który i ja oglądałam, mam na płycie zrobione przez BBC z serii historia wielkich dzieł Straż nocna Rembrandta - film o powstaniu i losach dzieła. Jest niezmiernie ciekawy, chciałam nawet coś napisać na temat tej produkcji, bo warto obejrzeć. Mam jeszcze kilka płytek o powstawaniu innych dzieł sztuki i ich losach, bardzo dobrze zrobione

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednym słowem klasyka. Trzeba do niej wracać i czytać, czytać.
    Dzisiaj tak mało klasyki się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w zasadzie ona przeważa :) ale rzeczywiście jakoś mniej tych blogów, na których gości dziś klasyka, szkoda, bo chętnie poznałabym zdanie znanych mi blogerów na temat Zoli, Hugo, Mickiewicza, Prusa, Dostojewskiego, Szekspira.

      Usuń
    2. To prawda, że szkoda. Od tych z recenzjami nowych książek to mogło by się w głowie zakręcić, a te inne trzeba wyszukiwać, bo one są .... tylko ich po prostu nie widać.

      Usuń
    3. Na szczęście na parę trafiłam, a mam nadzieję, że to nie wszystko i jeszcze odnajdę kilka. :)

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).