 |
| Najbezpieczniejszy kawałek plaży pod samym molo- tak mi się wydawało, ale podejść bliżej się nie odważyłam |
Zimę mamy piękną, stąd wielu zamieszcza na blogach relacje z zimowych spacerów. Trzeba uwiecznić to rzadkie zjawisko. Moje zdjęcia nie są wcale ani ładniejsze, ani czymkolwiek się wyróżniające, no ale są moje. Pomyślałam też, że przyda się taki przerywnik przed kolejną relacją z Florencji. Żeby nie było, że żyję wyłącznie w świecie sztuki, bujam w obłokach i zadzieram nosa 😊Lubię naturę i chyba nawet częściej bywam na jej łonie niż w murach katedr i galerii, ale nie potrafię o niej pisać ciekawie. Nie znając się na florze nie umiem zidentyfikować mijanych drzew i roślinek, choć chętnie je uwieczniam. Czerpię dużą radość z obcowania z przyrodą. Tam odpoczywam, bo poza łapaniem widoczków pod powieki i uwiecznianiem ich telefonem mogę pozwolić sobie na całkowite odpłynięcie myślom i na zwyczajne trwanie tu i teraz. Uwielbiam, o czym wielokrotnie wspominałam wszelkie akweny wodne; od morza poczynając na strumykach kończąc. Ocean też lubię, choć rzadko mam okazję go oglądać. Z dużym sentymentem wspominam pobyt na przylądku Cabo da Rocca (Portugalia), gdzie znad klifów patrzyłam w bezkresną dal horyzontu.
 |
| Widok na ocean |
Takie mnie wtedy ogarnęło uczucie – jakby to nazwać nieskrępowania, niczym nie ograniczenia, swobody. W Gdańsku najczęściej odwiedzanymi przeze mnie miejscami są Park Oliwski, o którym wspominałam kilkakrotnie (np. tu) a także spacer nad morzem w okolicach mola w Brzeżnie i Parku Regana. Latem po dość długim spacerze chodzę na kawę do ulubionego hoteliku z widokiem na wodę. W przeciwieństwie do knajpek i kawiarenek panuje tam zawsze cisza i spokój, a widok rozmarza. Odkryłyśmy tę kawiarenkę przypadkiem podczas spaceru z siostrą. W zeszłym roku odkryłam też Park Reagana. Pomyśleć, że mimo, iż mieszkam w Gdańsku od urodzenia, a to dość długo, dopiero teraz znalazłam ten rozległy zielony teren. Ale jak mawiają lepiej późno niż wcale.  |
| W Parku Reagana |
Odkryłam tylko, dzięki zasłyszanej przypadkiem rozmowie dotyczącej zasadzenia 101 drzewek wiśni Kanzan właśnie w Parku Regana. Zachwycałam się kilkunastoma kwitnącymi na różowo wiśniami w Ogródku Japońskim, a co dopiero tylachna drzewek. Niestety w rozległym parku nieco pobłądziłam i drzewek nie znalazłam, poszukam w tym roku. Odkryłam natomiast bardzo ładne miejsce do wypoczynku, pełne zieleni, ławeczek, placyków dla dzieci, placów dla piesków, miejsc do ćwiczeń. Od tego czasu chętnie tam chadzam, starając się omijać je w weekendy i święta, kiedy bywają bardziej zatłoczone. Choć jest to tak rozległy teren, że zawsze można znaleźć trochę przestrzeni dla siebie.
 |
| W oliwski parku zimę |
Jakiś czas temu udało mi się po raz pierwszy od dawna oglądać biały Park Oliwski. Był dość mroźny dzień, słoneczko pokazywało się od czasu do czasu, było jednak tak kapryśnie, że kiedy tylko, ja wyciągałam telefon dla zrobienia zdjęcia, a z powodu zimna chwilkę to trwało słoneczko natychmiast chowało się za chmurkę. Było to krótko po powrocie z Włoch, które rozpieszczały mnie piękną słoneczną pogodą więc spragniona byłam prawdziwej, od lat nie oglądanej zimy. Mogłam sobie przypomnieć, dlaczego przez długie lata lubiłam tę porę roku, a był czas, że twierdziłam, iż jest ona moją ulubioną, bo to w styczniu przyszłam na świat. Te białe ośnieżone drzewka wzdłuż alejek tworzące szpalery niczym orszak marynarzy w białych mundurach wyciągających kordziki na młodą parą.
 |
| Biała Aleja Rozkoszy |
Kiedy patrzyłam na te białe alejki na myśl przychodziła mi także Ania z Zielonego Wzgórza i jej biała aleja rozkoszy (tamta co prawda była biała od kwitnących kwiatów jabłoni a może wiśni, a ta od ośnieżonych drzewek). Bardzo lubię patrzeć na te splątane gałęzie drzew tworzących kopułę na alejką – latem słońce przebijające się przez gałęzie tworzy fantastyczne wzory na ścieżce. No i to co lubię najbardziej, czyli stawy, a nad nimi pochylone drzewa, gałęzie zwisające nad wodą tworzące w jej tafli piękne odbicia. Białe czapy śniegu na kamieniach w wodzie tworzą ciekawą scenerię. A wszystkie parkowe rzeźby zyskały nową oprawę, szczególnie ciekawie prezentuje się kobieta czytająca książkę zatytułowaną Witaj smutku, jakby ubrana w spódniczkę, czapkę, narzutkę i mufkę.
 |
| Witaj smutku? a może Witaj radości:) |
Wczoraj, jak dotąd najzimniejszy dzień tej zimy w moim mieście (minus 19 stopni) naszła mnie nieprzeparta ochota wybrać się na spacer nad morze. Rozsądek podpowiadał, że nie jest to najmądrzejszy pomysł, bo od wody zawsze ciągnie chłodem, ale jak się baba uprze, to nie ma rady. No bo przecież wystarczy się ciepło ubrać na cebulkę i nasmarować twarz kremem (czego nigdy wcześniej nie robiłam, więc uważałam to i tak za spore ustępstwo z mojej strony). I poza rękawiczkami narciarskimi z jednym palcem wzięłam także drugą cieńszą parę. Tak uzbrojona pojechałam do Brzeżna. Ścieżka prowadząca nad morze okazała się dobrze odśnieżona i bezpieczna do spaceru (a nawet biegania, bo minęło mnie dwóch biegaczy i jeden rowerzysta).
 |
| Nie tylko dzieci się cieszą (Park Oliwski) |
Tłumów nie było, wszak to dzień roboczy, ale parę osób zmierzało w tym samym kierunku. Wiedziałam, że molo będzie zamknięte, ale liczyłam na zejście na plażę. Pogoda byłą rześka, ale do wytrzymania, nie czułam szczypania w nos, nie marzły mi palce dłoni i stóp. Byłam bardzo zadowolona z mojego pomysłu wycieczki na plażę do czasu zejścia na plażę. Kiedy bezmyślnie dotarłam niemal do linii brzegowej zorientowałam się, że nie mogę się ruszyć, bo nogi rozjeżdżają mi się w cztery strony świata. Nie pomyślałam, że piasek w połączeniu ze śniegiem i wilgocią od morza zamieni się w lodowisko. Co prawda na łyżwach nie dało by się tam jeździć, podłoże było nierówne, pagórkowate, ale chodzić też nie bardzo było można.
 |
| Molo w Brzeżnie (pale zdobiły białe skarpetki) |
W dodatku nad samą wodą zrobiło się przenikliwie zimno. A chcąc zrobić kilka zdjęć musiałam wyjąć ręce z ciepłych rękawiczek i po jakiś dwóch minutach miałam wrażenie, że zaczynają mi zamarzać. Wtedy szybko (tzn. na tyle szybko na ile można posuwistym ślizgiem) doturlałam się do zejścia z plaży i podążyłam do hoteliku na kawą. Niestety hotel był nadal w remoncie, musiałam obejść się bez kawy. Pokonanie około trzech kilometrów (w obie strony) sprawiło, iż rozgrzałam się momentalnie. I mimo niezrealizowania moich planów (dłuższego spaceru po plaży czytaj ślizgawce) jestem z wyprawy zadowolona, nawdychałam się jodu, skorzystałam z naturalnej krioterapii, a to mam nadzieję będzie z pożytkiem dla zdrowia i urody :)
 |
| Bałtyk jak widać jeszcze nie zamarł |
 |
| Kawka z widokiem (kiedyś przyjdzie wiosna dla tych, co zimy już mają dość)- pomiędzy drzewami majaczy morze i nawet widać statki |
Ja mam codzienne przebieżki (trudno to nazwać spacerami) z psem, wyłamuję się tylko w wyjątkowo paskudną pogodę, wtedy z psem wychodzi tylko mąż. Taka godzinka lekkim truchcikiem, a przynajmniej szybkim marszem, zawsze dobrze robi, nawet jak się nie bardzo chciało ruszyć z domu. Zimę taką białą, śnieżną, wprost uwielbiam :), no i fajnie, że nareszcie w tym roku tym śniegiem można się nacieszyć.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię zimowe spacery, oby tylko nogi się nie rozjeżdżały wszystko jest ok. Dziś szłyśmy wraz z koleżanką po oblodzonym parkingu, dwie starsze panie wzajemnie się podtrzymujące, jakbyśmy runęły to obie :)
UsuńZima to prawdziwa bajka, nawet jeśli mróz w nos szczypie a czasem i w palce- u nóg i rąk😅I zawsze jest to Witaj radości jeśli świeci słońce. Jedyny z lekka dym gdy nogi się rozjeżdżają- tak jak mi dzisiaj na lodzie w butach narciarskich - panika po uszy 😂Pozdrawiam, bardzo fajny opis zimowych spacerów i jeszcze poświęcenie dla zdjęć.
OdpowiedzUsuńNieprzyjemnie kiedy się nogi rozjeżdżają po lodzie, a co dopiero nogi obute w narty :) Oczywiście jak wróciłam, to żałowałam, że nie doszłam dalej pod molo, jak ten pan na zdjęciu, ale jak tam stałam już miałam nogi jak z waty (jednak złamana noga troszkę uczy pokory)
OdpowiedzUsuńTeż wychodzę, prawie codziennie a szczególnie kiedy świeci słońce, wydaje mi się, że taka ładna zima mi ucieknie a przecież tak długo na nią czekałam, wczoraj przy -19 stopniach pognałam do Konstancina, parku zdrojowego, prawie pustego ale niezwykle pięknego, na rzece Jeziorce, na niewielkich miejscach gdzie rzeczka nie zamarzła bylo tysiące kaczek, już kaczorki błyszczały malachitowymi główkami, dla mnie taki widoki to relaks i oczywiście była kawka w Domu Kultury, bo takie przerwy w spacerach bardzo lubię.
OdpowiedzUsuńPark w Oliwie zwiedziłam raz, tylko raz, bardzo mi przypadł do gustu, chyba nawet jest on w jakimś moim poście.
Ja mam raczki, które nakładam na buty i żadne ślizgawice mi nie straszne. Pozdrawiam serdecznie
Lubię konstancińskie tereny zielone, kaczki i łabędzie fotografowałam latem. Zimowy krajobraz zachwyca, pamiętam wrzucałaś już na bloga zdjęcia z parku zdrojowego zimą. Pozdrawiam :)
UsuńRaki na buty- czy na każde buty można je zakładać, jeśli tak to sobie kupię, bo bardzo się boję wywrotki (już dwa razy miałam złamaną kość śródstopia), choć to nie było wcale na lodzie, ale uraz został. O ileż by to ułatwiło życie. Konstancin - lubię z uwagi na Villę La Fleur (bywam tam dość często- tzn dość często jak na mieszkankę Gdańska. I wtedy za każdym razem też spacer po parku i kawka, a nawet obiadek. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSprawdzałam na allegro, ale wydaje mi się, że one nie są do chodzenia po mieście. Ale nie znam się. Możesz coś podpowiedzieć. Jak nie tu to może na maila
Usuńhttps://www.temu.com/pl/para-zimowych-gumowych-kolc%C3%B3w-antypo%C5%9Blizgowych-uniseksowe-chwytaki-na-l%C3%B3d--z%C4%99bami-do-%C5%9Bniegu-i-lodu-czarne-%C5%82atwe-w-monta%C5%BCu-dla-bezpiec
Usuńkliknij i mimo, że nie jest link kompletny sie otworzy, ja mam dokładnie takie, kupuje sie wg numeru butów, są świetne, proste, latwe do zakładania, i czuję się bardzo bardzo bezpiecznie..
UsuńMoje raczki są dokładnie takie same, kupił mi je brat , nie musi być ta firma, która Ci oidałam, zamieściłam ją bo moje są dokładnie takie same, Mozesz pojśc do jakiegos sklepu i szukać podobnych, są tanie i bardzo skuteczne, ja w nich schodziłam do lodospadów, ludzie padali na stoku a ja byłam bohaterka...czułam się bardzo pewnie, mam je juz kilka lat....
UsuńDzięki wielkie, już sprawdzam na stronie, choć do temu nie mam zaufania, ale skoro polecasz to zobaczę. Najważniejsze, że sprawdzone. Jeszcze raz dzięki
UsuńNiestety otwiera mi się strona temu, a nie raczki :(
UsuńJuż załatwione, napisałam na maila:) Dzięki
UsuńJa z fazy zachwytu przeszłam już na zmęczenie tymi mrozami. Choć fakt, zima ze śniegiem jest przepiękna.
UsuńGrażyno, czy te raczki (znalazłam je na Ali) nie rysują Ci podłogi?
Myślę, że raki rysują podłogę (te tradycyjne, nie nakładki, choć może te także). Generalnie nawet piasek pod butami rysuje podłogę, dlatego mam przed drzwi wewnątrz wycieraczkę i na niej staję i zakładam i zdejmuję buty, zanim postawię je na podstawce, lub zanim je umyję, bo tylko mycie wypłukuje dokładnie piasek.
UsuńPięknie opisałaś te zimowe krajobrazy. Aleja Rozkoszy wprost bajkowa, a dziewczyna z ławeczki jak żywa. I gustownie ubrana. Lubię taką zimę i bardzo lubię relaksujące morskie krajobrazy. Dzięki za rewelacyjny spacerek:)))
OdpowiedzUsuńProszę bardzo. Ta alejka jest piękna i latem i wiosną i w zasadzie o każdej porze roku.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZdjęcia i opis zimy piękne. Najbardziej podoba mi się Biała Aleja Rozkoszy - świetne ujęcie. Ma się wrażenie, że z obu stron drogi wyrastają gęste nie do przebycia grodzie, które splatają się ze sobą ponad głowami przechodniów...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło z mroźnego Supraśla :)
Uwielbiam tę alejkę i wciąż robię jej zdjęcia. Są jeszcze dwie podobne, ale ta jest najbardziej urokliwa.
OdpowiedzUsuńRozumiem doskonale Twoje zachwyty zimą bo takiej pięknej jak w tym roku, a jakiej nie było od lat, nie da się nie lubić. Wiem, że upałów nie lubisz ale ciekawa jestem co byś wybrała mając do wyboru upał albo dziewiętnaście na minusie? Skuty lodem Bałtyk w Gdańsku pokazywali nawet w hiszpańskiej telewizji. A odważyłaś się na spacer po Motławie?
OdpowiedzUsuńJa z Włoch wróciłam wprost do zasypanego śniegiem świata i ten stan trwa do dziś. Silny mróz zamroził jeziora i kanały w Hamburgu dzięki czemu mogę oglądać dobrze znane miejsca w zupełnie innej wersji. I bardzo mi się ta wersja podoba. W ogóle przez śnieg i mróz świat bardzo zyskał na wyglądzie, zawsze o tej porze czekałam już na jesień a teraz mam nadzieję, że zima będzie trwała w nieskończoność 😃. Życzę Ci jeszcze wielu zimowych spacerów, mróz jest miły bo łaskocze w policzki.
Wybrałabym minus 19, zamiast plus 30. Choć pewnie na dłuższą metę byłoby to też uciążliwe. A mówię to na podstawie tego właśnie dnia, kiedy świeciło słońce i wie wiał wiatr, więc było całkiem przyjemnie, mimo, że bardzo zimno.
OdpowiedzUsuńNa Motławę wchodziłam będąc dzieckiem - jeździłam na łyżwach do czasu, aż pojawiło się lodowisko na boisku szkolnym. Do dziś nie rozumiem, jak moi rodzice mogli się na to zgodzić. Te zjawiska natury bywają nieprzewidywalne, zawsze przypomina mi się jeden z filmów Kieślowskiego (z dekalogu), kiedy lód zarwał się pod dzieckiem, a ojciec wybitny naukowiec wyliczył, że jest to niemożliwe. Tak mi to utkwiło w pamięci, że nie odważyłabym się.
Pozdrawiam
U nas z zimowych atrakcji to tylko mróz, śniegu już dawno nie ma. Pięknie wyglądają takie ośnieżone alejki parkowe a ta jedna po prostu cudna. Podoba mi się pani siedząca na ławce i otulona śniegiem, wygląda jakby ją ktoś ubrał. Morze zimą oglądam tylko w telewizji lub na zaprzyjaźnionych blogach. Raz tylko byliśmy nad Bałtykiem poza sezonem ale to była jesień. Czyli klimaty krajowe, ale dla mnie to ciekawostki. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńI u nas powoli śnieg zmienia barwę na taką burą i nieciekawą. Ponoć czeka nas odwilż a zaraz potem kolejny atak zimy. Pożyjemy, zobaczymy. Ja za radą Grażyny zamówiłam raki do butów i może uda się zrobić kolejny spacer nad wodę po oblodzonej plaży. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWspaniale zdjęcia i spacery. Ja nie pamiętam już kiedy sobie tak naprawdę spacerowała... Ciągle w biegu i w pędzie.... Atu dni umykają bardzo szybko...
OdpowiedzUsuńNo widzisz to zaleta emeryckiego żywota- niespieszność i czas dla siebie, bliskich i na różne przyjemności.
OdpowiedzUsuńWspaniałe atrakcje lodowe były w twojej okolicach, bo ciągle pokazywali w telewizji. Szczególnie tę Motławę
OdpowiedzUsuńU mnie też był przyjemny chłodek, spacerowałam, ale krótko. Raczej przemieszczałam się samochodem ,który zapalał bez problemu. Aż się sama dziwiłam, bo było raz 22 stopnie w nocy. Ulice były suche, a chodniki zamrożone i niebezpieczne do chodzenia. Piach niewiele pomagał. Też pojechałam do mojego podmiejskiego parku. Ale powietrze nie było takie czyste, bo ludzie w prywatnych domach palili już wszystkim co mieli. Dobrze że chociaż zaliczyłam tę wycieczkę do Gór Świętokrzyskich 👏👍 dzisiaj jedziemy do Lublina zaraz. Ale do IKEI i mały spacer po mieście. Córka ma się spotkać z pewną specjalistką od jej pracy.
O Motławie już Ci pisałam co myślę, choć nie da się zaprzeczyć, że jest to atrakcja dla odważnych. Ja wolałabym nawet nie oglądać tego widoku, bo w razie załamania lodu..
UsuńJa zamówiłam nakładki na buty, coś ala raczki, jak się sprawią to się dopiero okaże. Jak się nie sprawią to napiszę do Grażyny, aby podała mi namiar na swoje. Mnie dziś dopadła migrena, chyba w związku z ociepleniem.
Tak to już jest. Jedni lubią zimowe spacery a inni kochają je gdy jest upalne lato i wtedy mogą wędrować kilometrami. Małgosiu, jestem zachwycona relacjami z Twoich spaceru. Zakochałam się w Białej Alei Rozkoszy. Z ochotą poszłabym tam na spacer, nawet zimową porą bo ta aleja jest przecudna. Wyobrażam sobie jaka jest piękna wiosenna porą. Kilka razy czytałam ten post.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Wiosną czy latem jest równie piękna, jeśli nie piękniejsza. Te pocętkowane cieniem gałęzi ścieżki wyglądają uroczo. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBosko!;)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńBardzo klimatyczny wpis 🌿❄️ I wcale nie trzeba znać nazw drzew ani roślin, żeby pięknie o naturze pisać – tu właśnie czuć to „bycie tu i teraz”, ten oddech i zatrzymanie. Park Oliwski zimą ma w sobie coś magicznego, a ta „biała aleja rozkoszy” skojarzenie z Anią z Zielonego Wzgórza – sztos 🤍
OdpowiedzUsuńSpacer nad morzem przy –19 to już wyższa szkoła wtajemniczenia 😄 podziwiam odwagę i determinację, choć ślizgawka na plaży brzmi jak przygoda z dreszczykiem. Nawet bez kawy wyprawa wyszła na plus – jod, mróz i widoki robią swoje. Bardzo lubię takie spokojne, osobiste opowieści – czyta się je jak ciepłą herbatę po zimowym spacerze ☕😊pozdrawiam serdecznie 😉
A wiesz, że ja sama siebie podziwiam, kiedy dziś przy minus jeden nie chce mi się nie tylko wyjść z domu, ale nawet wyściubić nosa spod kołderki :) Nic to, ale zaraz idę do paczkomatu po nakładki na buty, aby bezpieczniej się poruszać zimą. A zaraz potem będzie ciepła zimowa herbatka imbirem, miodem i cytryną. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń