![]() |
| Trochę z ukosa, ale tylko tu mam obraz niemal w całej okazałości |
Od dawna chodził mi po głowie cykl malarski wybór jednego obrazu, który zachwycił mnie w danym miesiącu i wyszukanie paru informacji o jego twórcy. Wiem, że niewiele osób on zainteresuje, ale trudno, dlaczego miałaby pozbawić siebie przyjemności poszukiwań.
Wybrałam malarza, o którym nigdy jeszcze nie pisałam i prawdę mówiąc niewiele wiem. To było wyzwanie, aby wyszukać trochę informacji. Obraz wisi w Uffizi, a w wielkim albumie Arcydzieła malarstwa Uffizi na temat obrazu znalazłam zaledwie kilka zdań. Więcej informacji znalazłam w albumiku z serii Wielkie muzea -Uffizi wydanym przez Rzeczpospolitą. Vasari najwyraźniej nie lubił Gentilego, bo mało o nim pisze, Łysiak nie zwrócił uwagi na tego akurat malarza (przynajmniej w pierwszych trzech tomach MBC). Nie był on ulubionym malarzem Herberta. Pani Bożena Fabiani w swoich gawędach pisze nieco więcej, choć zastrzega, iż bardzo niewiele informacji można znaleźć na temat malarza.
Geneza zamówienia
W roku 1420 a zatem dwa lata po tym, jak rodzina Medyceuszy zaczyna zyskiwać coraz większe znaczenie (odkąd Giovanni di Bicci dziad Kosmy Medyceusza zaoferował gościnę zdetronizowanemu papieżowi Baldassare Cossa -czyli Janowi XXIII) czterdziestoośmioletni Palla di Onofrio Strozzi bogaty bankier z Florencji zamówił u Gentile da Fabriano nastawę ołtarzową do kaplicy nagrobnej rodu Strozzich.
Do przeróbki pomieszczeń zakrystii Kościoła Santa Trinita (Św. Trójcy) na kaplicę nagrobną zaangażowano Lorenzo Ghibertiego. Tak, tego samego, który tak pięknie wykonał Drzwi Baptysterium. Ghiberti poza tym, że był złotnikiem, był także architektem i rzeźbiarzem. W 1420 roku kończył już pracę nad pierwszymi drzwiami do Baptysterium (potem wykonał i drugie), a zatem znajdował się u szczytu powodzenia.
Zleceniodawca
Palla Strozzi był dobrze wykształcony, znał grekę i łacinę, był pisarzem, filozofem, filologiem, kolekcjonował książki, założył bibliotekę w Kościele Santa Trinita (pierwsze biblioteki powstawały przy kościołach). Był bankierem, a zatem był bogaty, choć jeszcze nie figurował w księgach katastralnych, jako najbogatszy Florentyńczyk. Stanie się to za siedem lat. Najbogatszy florentyńczyk – a zatem można się domyślać, że zacznie rywalizować z Medyceuszami. Kto ma pieniądze, chce mieć i władzę. Za kilka lat stanie wraz z innym florentyńczykiem na czele spisku przeciwko Medyceuszom i doprowadzi do wygnania Kosmy z Florencji. Ale to jeszcze nie teraz. W 1420 roku Palla korzysta z życia, bawi się i zleca wykonanie nagrobnej kaplicy. Najlepsza inwestycja dla zachowania pamięci o rodzie.
Strozzi do wykonania dzieła Pokłon Trzech Króli, zwanego też Adoracją Trzech Króli lub Hołdem Trzech Króli wybrał – a jakże by inaczej, cieszącego się ogromnym powodzeniem i wieloma wykonanymi zamówieniami Gentile da Fabriano. Tylko taki malarz był godny do upamiętnienia rodu zleceniodawcy.
Malarz
![]() |
| Część główna nastawy |
Ponad pięćdziesięcioletni Gentile miał już na swoim koncie wiele obrazów i fresków na dworach, pałacach i w świątyniach. Malował w Pawi, Wenecji, Foligno, Bresci i w końcu we Florencji. W jego weneckim warsztacie pracował Jacopo Bellini (i na cześć nauczyciela nazwał jednego z synów imieniem Gentile). Jeden z namalowanych paneli malarz podarował przejeżdżającemu przez Brescię papieżowi Marcinowi V. Został przez niego zaproszony do Rzymu, gdzie za parę lat wymaluje freski na ścianach Bazyliki Św. Jana na Lateranie.
Gentile należy do tych pechowców, których niewiele dzieł zachowało się do dzisiaj (wiele zniszczyły działania wojenne, trzęsienia ziemi czy przebudowy świątyń - jak wspomniane freski w rzymskim kościele Św. Jana. O ironio pracami przebudowy kierował Boromini.
Jednak na początku XV wieku Gentile był jednym z najbardziej znanych i cenionych malarzy. Potem na długi czas jego imię uległo zapomnieniu, do czego przyczynił się Giorgio Vasari- pierwszy historyk sztuki. Nie bardzo poważał Gentillego, jego żywot umieścił w rozdziale z żywotem innego malarza (Antonio Pisanello – i to jemu poświęcił znacznie więcej uwagi. Podkreślił iż był on (Antonio) bardzo poważany przez rodzinę Strozzi. Rekomendacja bogatych bankierów była ważna. Nie wspomina jednak, iż to Gentillemu Palla Strozzi powierzył dzieło, które upamiętniło ród. Oczywiście Vasari mógł o tym nie wiedzieć. Pamiętamy, iż nie dysponował takimi źródłami informacji, jakimi dysponujemy obecnie. Jednak wydaje mi się to mało prawdopodobne, sporo czasu spędził we Florencji, więc mało prawdopodobne, aby nie widział Pokłonu Trzech Króli. Bardziej prawdopodobne jest to, że nastawa nie zachwyciła Giorgio - choć to tylko moja hipoteza. W każdym razie przez lata Gentile był malarzem zapomnianym, dopiero w wieku XX przypomniano sobie o nim.
Obraz
![]() |
| Detal obrazu ukazujący trzech króli- jeden klęczący, drugi w pokłonie, trzeci jeszcze stoi, ale zaraz też ugnie kolana |
Jedne źródła podają kwotę 150 florenów, jako cenę za obraz, inne 300 florenów. Dla porównania pani Fabiani w swych Gawędach o sztuce podaje, iż roczne wynagrodzenie kasjera banku Medyceuszy wynosiło 40 florenów. Nie znalazłam informacji, ile czasu zajęło Gentile namalowanie obrazu, choć datowany jest na rok 1423. Nie wiadomo jednak, czy zabrał się za malowanie, jak tylko otrzymał zlecenie (1420 r.)
Skąd taka wysoka cena? Po pierwsze renoma malarza, po drugie materiały z jakich wykonano obraz.
Ledwie weszłam do Sali uderzyła mnie bijąca od niego światłość i blask (płatki złota i srebra – sprawiają wrażenie ogromnego bogactwa. Ponadto malarz zastosował najdroższy barwnik lapis lazuri. Blask bije taki od obrazu, że miałam wrażenie, jakby nie tylko złoto, ale i szlachetne kamienie tam były. Wiele obrazów z okresu średniowiecza czy wczesnego renesansu ma złotą barwę, ale od żadnego nie bije taka światłość.
Pierwsze wrażenie to olśnienie przepychem. Złoto jest wszędzie, od przepięknie dekorowanej ramy (istny gotyk - wygląda niczym obramowanie świątyni z jej wieżyczkami i maswerkami), poprzez gwiazdę betlejemską, aureole świętej rodziny, korony królów, turban zleceniodawcy, uprzęże koni, ostrogi przy butach oraz wzory na szatach - wszystko zdobione szlachetnymi klejnotami. Do tego wielobarwność typowa dla stylu gotyku międzynarodowego i elegancja. No i jest tu niezwykle tłocznie. Jakby cała Florencja (wróć całe Betlejem) podążyło zobaczyć Dzieciątko. Poza ludźmi zmierzającymi do Stajenki jest tu cała masa zwierząt (dopatrzyłam się koni, psów, osiołka, wołu, małp, lamparta) a także ptaków. W tle widzimy pejzaż z murami obronnymi, zamkiem i widok na zatokę. Najstarszy z królów padł na kolana przed małym Jezusem, za młodszymi niejako w drugim rzędzie stoi zleceniodawca pan Strozzi w strojnym turbanie na głowie z sokołem na ręku, a obok niego jego syn Lorenzo – jako chyba jedyny patrzący wprost na widza (stąd myślano, że to autoportret malarza. Często przedstawiali się na obrazach w ten sposób). Cały obraz sprawia wrażenie dzieła jubilerskiego nie tylko z powodu bogactwa materiału, ale i kunsztownego wykończenia.
Zdjęcia nie oddają tego blasku i bogactwa, jakie rzuca się w oczy wchodząc do sali w której przyćmiewa pozostałe tam wiszące obrazy.
![]() |
| Lepsze zdjęcie ze strony |
I dla porównania Pokłon Trzech Króli Benozza Gozzoli w Pałacu Medyceuszy. Obydwa są piękne.




_Strozzi._particolare_da_L'Adorazione_dei_Magi_di_Gentile_da_Fabriano.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).