niedziela, 28 sierpnia 2011

Dzwonnik z Notre Dame - moja najpiękniejsza książka o Paryżu

Po długim poszukiwaniu w księgarniach i bibliotekach udało mi się zdobyć książkę. Zafascynowana musicalem Notre Dame de Paris na youtube oraz widowiskiem muzycznym w Gdyni mogłam skonfrontować swoje wrażenia muzyczne z literackimi.
Czytając streszczenia książki (a czytałam je zanim wybrałam się na przedstawienie) odniosłam wrażenie, że Katedra Najświętszej Marii Panny jest historyczną powieścią z dramatycznym zakończeniem.
Książka jest jednak o wiele bardziej złożona. Jej lektura była dla mnie ogromną przyjemnością, a powieść weszła do katalogu tych najważniejszych dla mnie książek. Już przedmowa autora utwierdziła mnie, że mam do czynienia z pokrewną duszą.
Rzecz dzieje się w moim ulubionym okresie historycznym. Schyłek średniowiecza to okres wiary w potęgę ludzkiego umysłu, czas odkryć geograficznych i wynalezienia druku. Od momentu tego wynalazku myśl ludzka będzie mogła swobodnie rozprzestrzeniać się na cały świat. Swoją drogą ciekawa jestem jak zareagowali by nasi dalecy przodkowie, a także sam Hugo, poznając możliwości Internetu, który pozwala na niemal nieograniczony przepływ myśli ludzkiej.
Uwielbienie i podziw dla architektury przełomu średniowiecza i renesansu przebija z kart powieści. Autor ubolewa nad niszczycielskim wpływem historii na sztukę. Z jednej strony jest to ubolewanie spowodowane brakiem działania, które powoduje niszczenie i nieodwracalne dla przyszłych pokoleń straty w pomnikach architektury. Z drugiej strony jest gorsze jeszcze od zaniechania - działanie, które powoduje próby udoskonalenia tego, co jest już doskonałe i skończone i nie potrzebuje żadnych zmian. Działanie to powoduje, że przepiękna budowla staje się jakąś efemerydą, zlepkiem różnych stylów zupełnie do siebie nieprzystawalnych, będącym wypaczeniem idei jej pierwszego twórcy.
Należy też pamiętać, w jakim okresie powstawało dzieło. Hugo pisał swą powieść kilka lat po Wielkiej Rewolucji Francuskiej, będąc „świadkiem” niszczycielskiej siły gniewu ludu. Lud, który jest w stanie obalać trony przy okazji potrafi niszczyć też niemych świadków historii - pomniki przeszłości. Na swoje nieszczęście są one przez żądny krwi i żądny zemsty lud brane za sojuszników obalanego monarchy i starego porządku. Pali się książki, obrazy, niszczy rzeźby, ucina głowy kamiennym pomnikom i burzy świątynie. Tak też pozbawiona została głów Galeria Królów Paryskiej Katedry (przedstawiająca władców Izraela i Judei), którą rewolta w swej niewiedzy wzięła za francuskich monarchów. Tak to w okresie Rewolucji świątynia oraz jej skarbiec zostały splądrowane. Katedra została zamieniona w skład win. Tylko przypadkowi zawdzięczamy, że bezcenne dzieła Luwru nie spłonęły bezpowrotnie.
Hugo pisał swą powieść w roku 1830, kiedy mieszkańcy Paryża po raz kolejny powstali przeciwko surowym rządom. Budowano wówczas nowe barykady i niszczono kolejne dzieła sztuki.
Katedra Najświętszej Marii Panny jest nie tylko przedmiotem podziwu autora, jego inspiracją, ale także domem dwójki bohaterów powieści. Jest ona też jednym z wielu w tamtych okrutnych czasach miejsc chronionym prawem azylu dla skazanych. Miejscem, w którym nieszczęśnik może się schronić i dla którego staje się ona zarówno domem jak i więzieniem. Były to czasy, kiedy wymiar sprawiedliwości ze sprawiedliwością miał niewiele wspólnego.
Książka zawiera sporo opisów zarówno świątyni, jak i okolicznych ulic i budynków. Zdaję sobie sprawę, z tego, że to co mnie zachwyca w tej powieści może być dla wielu czytelników nużące. I jakkolwiek dla mnie opis ten jest niezbędny dla osadzenia akcji w miejscu i czasie to czytelnikom, których może znudzić proponuję go pominąć, gdyż historia opisana na kartach powieści warta jest poznania.
W miarę czytania dajemy się uwieść pięknej prozie Hugo i intrygującej historii.
Z niecierpliwością pochłaniamy kolejne rozdziały zaciekawieni, jak też los rozda swoje karty.
Inspiracją do powstania książki było odkrycie na murze świątyni greckiego słowa ANAΓKH oznaczającego „przeznaczenie”.
W historii tej nie ma postaci jednoznacznych. Każdego z bohaterów można w równym stopniu usprawiedliwić, jak i potępić. A tym, co ich zarówno usprawiedliwia, jak i potępia jest właśnie przeznaczenie.
Przeznaczenie, owo Fatum sprawia, że często działanie bohaterów przynosi skutki przeciwne do zamierzonych. Ono też sprawia, że człowiek często potyka się z powodu swoich przyjaciół, co stwierdza filozoficznie poeta. Człowiek staje się małym trybikiem w maszynie historii.
Tu także widzę odniesienie do historycznego tła, w którym powstawało dzieło. Czyż historia nie czyni nas pionkami na szachownicy zdarzeń. Czyż Hugo nie był świadkiem, jak piękne idee ulegały wypaczeniu. Czyż rewolucja nie pożerała swych dzieci. Czyż wreszcie i on nie musiał z powodu swoich przekonań emigrować do Anglii.
Katedra Najświętszej Marii Panny jest też nazywana „Dzwonnikiem z Notre Dame”.
Dzwonnik (Quasimodo) jest zły i nienawidzi ludzi, ale czyż nie ma do tego powodów ten wynaturzony twór natury. Potwór w ludzkim ciele; garbaty, kulawy, jednooki, głuchy, brzydki porzucony jako dziecko i wyszydzany przez ludzi. Czyż taki ktoś nie ma powodów do nienawiści, zgorzknienia, dziwactwa. Jedyne osoby, które okazują mu cień zainteresowania, nie potrafią okazać mu serca. Arcydiakon Frollo, który przygarnął porzuconą sierotę, małego potworka, wyuczył, wykarmił i dał zajęcie, który był jego opiekunem i niemal bóstwem staje się w końcu przyczyną jego tragedii. Piękna Cyganka, która zdobyła się na jeden litościwy gest i napoiła spragnionego, znajdującego się pod pręgierzem Quasimodo, odwraca z wstrętem głowę na jego widok. Nie może znieść jego brzydoty, mimo, że to on wyrwał ją z objęć śmierci i niczego od niej nie oczekuje poza możliwością służenia jej i bycia wiernym psem i obrońcą. Trudno się jednak jej dziwić, kiedy patrzy się choćby na dzisiejsze wyobrażenie Quasimodo, jest to widok przerażający.
Jest tam też poeta Piotr Gringoire, który w chwili próby zawodzi. Czy można się jednak dziwić, iż człowiek, który dwukrotnie uszedł szubienicy (na którą skazało go, jedynie to, iż miał nieszczęście być bezdomnym włóczęgą) nie jest zdolny do bohaterstwa.
Jest ksiądz, który całe życie poświęcił służbie Bogu i nauce, a który porażony urodą i niewinnością dziewczyny zostaje ogarnięty nie tyle namiętnością, co żądzą miłości cielesnej. Dla tej obsesji gotów jest popełnić każdą zbrodnię, dla niej gotów jest na wiekuiste potępienie.
Jest też niewinna dzieweczka przecudnej urody, która zabawia ludzi wdzięcznym tańcem i magicznymi sztuczkami. Dziewczyna żyje jak beztroski motyl, ratuje od śmierci poetę, lituje się nad Quasimodo. I spotyka na swoje nieszczęście pięknego i pozbawionego serca żołnierza. Miłość, która ostatecznie zaprowadzi ją ….
Ale nie będę zdradzać treści lektury. Są w niej naprawdę zaskakujące zwroty akcji.
Powieść mimo tragicznego zakończenia, niesie także optymistyczne przesłanie. Bo czyż nie napawa nas optymizmem, to, że człowiek choć jest istotą tak kruchą i słabą, jak trzcina miotana wichrami historii ma w sobie ogromną moc. Moc, która sprawia, że można go powalić na ziemię, ale nie można go złamać. Dobro i siła uczuć Esmeraldy czy też siła uczuć Quasimodo są tak wielkie, że nie jest ich w stanie pokonać nawet śmierć.
"...a gdy próbowali go odłączyć, rozsypał się w proch." - ostatnie słowa powieści.
Przewracając karty powieści wędruję ulicami piętnastowiecznego Paryża. Są to ulice jakże inne od tych, którymi dzisiaj spacerują jego mieszkańcy i liczni turyści. Uliczki wąskie, uliczki brudne i niebezpieczne. Plac Cudów (dzisiejsza dzielnica Halle) jest miejscem, do którego lepiej nie zapuszczać się po zmroku. Jest on królestwem złodziei, Cyganów i żebraków. Rynsztoki ulic pełne są nieczystości i stanowią legowisko bezdomnych. Nazwy uliczek (po części do dziś zachowane) są ich charakterystyką; jak np. ulica Poderżniętego gardziołka, czy ulica Zbitej mordy. Na placach miasta stoją pręgierze i szubienice, będące ich stałym elementem. Wymierzanie kar jest jedną z rozrywek ludu. Hugo wprowadza na karty powieści również króla Ludwika XI. Czytając o tym strasznym i bezdusznym władcy myślę, że sama gotowa byłabym wzniecić rewoltę i poprowadzić lud na barykady.
Jeśli jednak ktoś oczekuje od powieści romansu, szybkiego tempa akcji, sensacji to nie znajdzie w jej lekturze przyjemności. Wszystkim pozostałym polecam.


Zdjęcia; 1. Ilustracja do książki, 2. Gargulce z Katedry Notre Dame, jedyni towarzysze Quasimodo, 3. Wiktor Hugo za młodu, 4.Wiktor Hugo w 1883 roku

12 komentarzy:

  1. Podobnie jak Ty uważam, że to znakomita książka. Świetnie przeplatają się kontrasty, bohaterowie do zapamiętania na zawsze, a czyta się ją błyskawicznie pomimo pokaźnych rozmiarów. Mnie też opisy nie nudziły, wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały klimat Paryża z okresu późnego średniowiecza. A myślałam, że nikt nie ceni Katedry tak jak ja. :) Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja także czytałam dzwonnika z notre - damme . Wzruszyłam się jego biednym losem .

    OdpowiedzUsuń
  4. @Małgosiu - witam moją imienniczkę i zapraszam częściej. Jak widzisz, jesteśmy co najmniej trzy, a jak mówią liczy się jakość, a nie ilość. Polecam zajrzenie na youtube na musical, jeśli lubisz ten rodzaj muzyki.
    @Moniko - mnie wzruszały losy niemal wszystkich bohaterów (i Quasimodo, i Esmeraldy, jej matki, Gringoire, a nawet diakona).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od dawna mam ją w planach, ale ciągle bark mi czasu, bo ciągle coś "wpada" mi innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Bibliofilko - chciałoby się powiedzieć, skąd ja znam ten ból? Nie gwarantuję, że ciebie zachwyci równie mocno, jak mnie, ale mam nadzieję, że jeśli znajdziesz czas, to nie będziesz go potem żałowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gosiu,wg mnie książka jest naj...naj...najcudowniejsza z cudownych. Bardzo często do niej wracam. I tak jak standard muzyczny nie zmienia się , tak samo jest z tą książką... Znasz doskonale moje zdanie dot. Katedry z Notre-Dame i Paryża tamtych czasów...
    A co do losów bohaterów, nie będę się już powtarzać.
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  8. Saro-Mario - znając twoją miłość do katedr jest to zupełnie zrozumiałe, że uwielbiasz tę książkę. Ja właśnie dzisiaj odebrałam zamówienie z empiku i mam swój własny egzemplarz, z czego bardzo ale to ogromnie się cieszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale dużo napisałaś... Przeczytałam i choć nie podzielam w pełni Twojego zachwytu, to całkowicie go rozumiem. A mój egzemplarz pochodzi z kolekcji wydanej kilka lat temu przez Gazetę Wyborczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Schizma- dziękuję za zrozumienie. Czytałam u ciebie wpis na temat Katedry i widzę, że ci się podobało, aczkolwiek nie powaliło, jako mnie :) Mój egzemplarz jest w pięknej zielonej twardej oprawie ze złoconymi literami, choć prawdą a Bogiem mógłby być i gazetowy, a i tak byłabym szczęśliwa. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam zamiar sięgnąć, tylko jeszcze sporo książek uśmiecha się z kolejki, ale po tę pozycję muszę sięgnąć i już :)

    Pozdrawiam,

    dp

    OdpowiedzUsuń
  12. @darekpionki mam nadzieję, że spodoba się choć w części tak jak mnie się spodobało.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).