piątek, 26 sierpnia 2011

Oszukana film w reż. Clinta Eastwooda

Film co prawda nie nagrodzony statuetką, ale nominowany do Oskara w trzech kategoriach; najlepsza rola pierwszoplanowa (Angelina Jolie), najlepsza scenografia - Gary Fettis, James J. Murakami, Patrick M. Sullivan Jr. oraz najlepsze zdjęcia (Tom Stern).
Nie jestem szczególną fanką Clinta Eastwooda, ale zdecydowanie wolę go w roli reżysera, niż aktora.
Akcja filmu osnuta jest na prawdziwych wydarzeniach, jakie miały miejsce w latach trzydziestych ubiegłego wieku w Los Angeles. Samotna matka zgłasza na policję zaginięcie 9 letniego syna. Po pięciu miesiącach policja w świetle fleszy aparatów fotograficznych fetuje sukces odnalezienia chłopca. Wszyscy są zadowoleni; policja spełniła swoje zadanie, prasa ma dobry temat na pierwsze strony gazet, publiczność jest wzruszona szczęśliwym zakończeniem, tylko matka (Angelina Jolie) zawodzi, ponieważ twierdzi, że odnalezione dziecko nie jest jej dzieckiem. Bierze jednak chłopca pod opiekę i rozpoczyna heroiczną walkę o to, by prawda ujrzała światło dzienne, a policja rozpoczęła poszukiwania jej syna. Film ukazuje mechanizmy rządzące skorumpowaną, bezduszną policją, która w latach Wielkiego Kryzysu stała w mieście aniołów ponad prawem. Dla ukrycia swojej porażki gotowa jest ona poświęcić spokój matki i życie dziecka. Jakakolwiek próba oporu wobec któregoś z jej funkcjonariuszy kończy się zamknięciem w zakładzie psychiatrycznym. Tam też trafia główna bohaterka. Szpital pełen jest kobiet, które naraziły się policjantom. Pozbawione wolności z nakazu policji zamykane w zakładzie kobiety poddawane są drastycznym „metodom leczniczym” (leczenie prądem, upokarzające badania, ogłupianie lekami). Metody te mają na celu złamanie kobiet lub doprowadzenie do obłędu.
„Oszukana” to jednak przede wszystkim studium kobiety przeżywającej traumatyczne doświadczenie: kobiety silnej, zdeterminowanej, zdecydowanej na wszystko dla ratowania życia syna. Stworzyła ona jak dla mnie wiarygodny portret zniesławionej, uważanej za niepoczytalną, kobiety, mającej przeciwko sobie niemal wszystkich, z wyjątkiem duchownego (John Malkovich). Gdyby nie pomoc pastora nie wiadomo, jaki byłby finał tej historii.
Działania policji i podobnie, jak ona skorumpowanej służby zdrowia (lekarz policyjny, personel zakładu psychiatrycznego) są tak nieprawdopodobne, że aż trudno w nie uwierzyć. Jak można wmówić matce, iż nie potrafi rozpoznać swojego dziecka, jak można wmówić kobiecie, że znudziło ją wychowywanie dziecka, dlatego zaprzecza jego tożsamości. A jednak historia oparta jest na faktach, odtworzona z akt procesowych. Uwiarygodnieniem tej historii jest podrzędna rola kobiety w społeczeństwie Ameryki z początku ubiegłego wieku, a kobiety samotnej w szczególności. Kobieta nie mająca oparcia w mężu, bracie, opiekunie staje się łatwym celem ataku, jako istota emocjonalna, nielogiczna, histeryczna.
Podział na dobro i zło jest jasny i klarowny. Może nieco jednoznaczny. Brakuje mi tutaj światłocieni, bo przecież ludzie rzadko są tylko dobrzy lub tylko źli. Choć niewątpliwie i tacy bywają.
Film trzyma w napięciu do samego końca. Kiedy już wydaje się, że sprawa została rozwiązana, pojawia się nowy wątek. Ale nie będę zdradzała szczegółów.
Od filmu oczekuję przede wszystkim ciekawie przedstawionej historii, analizy zjawiska oraz dobrej gry aktorskiej. I to wszystko w filmie „Oszukana” dostałam. Przedstawiona tu historia mająca swój pierwowzór w zdarzeniach rzeczywistych jest nie tylko ciekawa, jest także wstrząsająca. Reżyser przedstawia studium postaci matki tracącej dziecko, a także dokonuje analizy zjawiska korupcji w policji i zmowy milczenia wokół tejże korupcji (przyzwolenia władz na samowolę stróżów prawa).
Podobała mi się gra Angeliny Jolie. Niektórzy krytykują ją, iż gra urodą, inni krytykują za zbyt beznamiętną, pozbawioną emocji grę. Ja natomiast uważam, że bardzo dobrze wczuła się w rolę i zagrała matkę, która cierpi, ale cierpi wewnętrznie. Nie jest to matka, która rwie włosy na głowie, krzyczy i bije na oślep wszystkich dookoła. A że jest piękną kobietą to tylko dodatkowy walor filmu, nie sądzę, aby aktorka mniej atrakcyjna fizycznie miała być bardziej wiarygodna. Podobała mi się także gra Johna Malkovicha, grającego pełnego ekspresji, ale też nie pozbawionego realizmu pastora.
Poza tym moim zdaniem bardzo dobra scenografia, która nadaje autentyzmu tłu zdarzeń, przenosząc nas w lata dwudzieste i trzydzieste ubiegłego wieku. Atutem filmu jest też dobrze dobrana, nastrojowa muzyka.
Moja ocena 5,5/6

4 komentarze:

  1. Z Twojego opisu wynika, że to dość ciężki film. Czasem uciekam od takich filmów, ponieważ boję się swoich reakcji. Tego, ze zbyt mocno przeżyję taką historię. Szczególnie denerwuję się wtedy, kiedy widzę bezsilność bohatera, który ma rację. Tak wiec boję się tego filmu, a jednocześnie chciałabym go zobaczyć. Pamiętam, ze podobnie było z filmem "W imię ojca". Ale kiedy już odważyłam się go obejrzeć zakochałam się w nim i miłość ta trwa do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam, rewelacyjny film, świetny klimat i mistrzowska rola Angeliny

    OdpowiedzUsuń
  3. @Balbino- też tak mam, że pewne filmy mocno przeżywam. Nie czuję jednak obawy przed filmami, które niosą ze sobą duży ładunek emocji, natomiast obawiam się w filmach okrucieństwa, dlatego nie dla mnie takie filmy jak Hanibal czy Slumdog,milioner z ulicy. Nawet Czarnego Łabędzia oglądałam niemal z zamkniętymi oczami.
    @ Bibliofilko zgadzam się z twoją oceną w całej rozciągłości

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie także film bardzo się podobał. Czy był ciężki? Ja bym go tak nie nazwała, choć rzeczywiście był angażujący emocjonalnie. Oglądało się go z zapartym tchem i to zarówno ze względu na samą historię, jak i na sposób realizacji.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).