czwartek, 18 sierpnia 2011

Pasterka Camille Pissarro -odc. 2 z serii moi ulubieńcy

Szczerze mówiąc zanim nie przeczytałam "Bezmiaru sławy" Irwina Stone niewiele wiedziałam na temat malarza. Jego nazwisko mignęło mi w albumach impresjonistów oraz na wystawach, ale gdybym miała wymienić tytuł choć jednego obrazu miałabym duże problemy. Chociaż pamiętałam, że na dwóch wystawach impresjonistów dzieła Pissarra i Sisleya (oprócz tych najbardziej znanych) zrobiły na mnie największe wrażenie. Nie zapamiętałam szczegółów, zapamiętałam klimat.
Urodzony w 1830 r. malarz uznawany był za "ojca" impresjonizmu. Studiował u znanego francuskiego pejzażysty "ojculka" Corota. Malował głównie sceny wiejskiego życia, pejzaże a także scenki z Montrmarte. Uczyli się u niego Paul Cezane i Paul Gauquin. W przeciwieństwie do większości artystów żył w tradycyjnym związku małżeńskim i miał siedmioro dzieci. Podobnie, jak większość impresjonistów całe życie borykał się z brakiem pieniędzy i żył w ubóstwie. Za swojego życia udało mu się sprzedać zaledwie kilka obrazów, obecnie w Stanach Zjednoczonych jego prace sprzedawane są za około 4 miliony dolarów. A oto mój ulubiony obraz, nazwany Pasterką, albo też Dziewczyną z gałązką lub Dziewczyną z patykiem.
Młoda dziewczyna z ubioru sądząc wieśniaczka z gałęzią w ręku siedzi na soczysto zielonej murawie. Ten prozaiczny z pozoru temat tchnie spokojem. Ta dziewczyna po prostu jest, tkwi w nieskończoności. Odnoszę wrażenie, że myśli pasterki bujają gdzieś w obłokach, a codzienność nie ma do niej dostępu. Nie ważne jest teraz, czy jej chlebodawcy są dla niej dobrzy, czy źli, czy byli dziś z niej zadowoleni, czy też nie, czy spotkała ją jakaś przykrość, czy wielka radość. Ona wtopiona jest w otoczenie, jest zespolona z naturą. Jest sama, ale nie samotna. Kiedy patrzę na obrazy impresjonistów widzę chwilę zatrzymaną w czasie, widzę jej ulotność, jej poezję, jej piękno. Pastelowe barwy obrazu wprawiają widza w rodzaj błogostanu. Świetlne refleksy dają odpocząć zmęczonym oczom. Żadnych problemów, żadnych egzystencjalnych pytań, żadnej misji, żadnego zadęcia. Choć patrząc na ten obraz można potwierdzić, że ważniejsze jest być, niż mieć. Wystarczy być.
Dziewczyna nie wygląda na szczęśliwą, ale też nie wygląda na nieszczęśliwą. Zamyślenie nadaje jej twarzy jakiś cień smutku. Ale w obrazach impresjonistów nawet smutek bywa piękny i poetyczny. Dlatego tak lubię impresjonistów. A oto ten sam obraz w ciemniejszych barwach. To dla wielbicieli bardziej mrocznych klimatów. Zamieszczone w internecie reprodukcje mają różne warianty kolorystyczne. Zdjęcia 1.Autoportret malarza, 2-3 pasterka (dziewczyna z gałązką lub dziewczyna z patykiem)- obraz znajduje się w Orsay. W internecie dostępne są jak zwykle różne wersje kolorystyczne. I jeszcze jedno dzieło w podobnym klimacie Kobieta z dzieckiem przy studni Czyż te obrazy nie wyglądają idyllicznie?

7 komentarzy:

  1. Impresjonizm lubię, ale wśród znanych mi przedstawicieli - tenże jakoś mniej. No, przyznaję się, że nie znam. Dziewczątko w zielonej tonacji tak kojąco działa dziś na mój układ nerwowy. Chciałoby się patrzeć i patrzeć, i tam być. Nie myśleć o niczym, tylko patykiem rozchylać łodyżki traw.. Cichuteńko...

    OdpowiedzUsuń
  2. Impresjonistów lubię, ale na temat Pissarro wiedziałam do tej pory jedynie, że takowy był. Muszę przyznać, że choć odmienne od znanych mi obrazów impresjonistycznych, przedstawione przez Ciebie obrazy bardzo mi się podobają. Szczególnie te jasne barwy - są takie optymistyczne, pełne spokoju, ukojenia. I takie swojskie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też te jasne, sielsko anielskie klimaty bardzo przypadły do gustu. Już za niedługo przyjrzę się oryginałowi Pasterki i będę mogła przekonać się, która wersja Pasterki jest bliższa oryginałowi. Każda wizyta w Orsay niesie za sobą tyle oczekiwań, oczy biegają dookoła głowy, że czasami umykają szczegóły.

    OdpowiedzUsuń
  4. Impresjonistów lubię tak średnio, choć na książkę Stone'a mam bardzo ochotę. Ale fakt, u impresjonistów nawet smutek bywa piękny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaję, impresjonistów lubię i to bardzo.I kiedy przeczytałam, że w najbliższym czasie będziesz w Muzeum d'Orsay, to z wielką przyjemnością powróciłabym tam drugi raz. Masz rację tam można się "zagubić", i w pierwszej chwili nie wiadomo na co patrzeć, skoro zgromadzono tutaj największą ilość ich dzieł.
    Łucja

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za "Pasterkę", z ogromną przyjemnością sobie o niej przypomniałam. Zastanawiam się, ktory wariant kolorystyczny mi bardziej odpowiada. Chyba najlepszy byłby złoty środek. :)
    Zachwyciła mnie "Kobieta z dzieckiem przy studni". Nigdy wcześniej nie widziałam tego obrazu. Cieszę się, że mam w końcu biografię tego subtelnego impresjonisty.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Łucja (anonimowy) - będę w Orsay po raz trzeci i chyba nie ostatni. Najchętniej zarejestrowałabym wszystkie obrazy Pissarrro, tak abym mogła potem zamieszczać u siebie ich dzisiejszą wersję bez przekłamań. Niestety zdjęcia, jakie robiłam komórką są kiepskiej jakości.
    Lirael Pośrednia wersja kolorystyczna byłaby chyba i dla mnie najbardziej odpowiednią. Co do kobiety z dzieckiem przy studni również trafiłam na tę reprodukcję przypadkowo szukając najlepszej wersji Pasterki. Na stronie Pissarro- obrazy jest cała masa tych reprodukcji (jakości różnej), ale jest to jakaś namiastka. Przy okazji szukając informacji na temat albumu trafiłam na adres księgarni, w której można zamówić książkę z płytą dvd z działami Pissarro. Nie ma nań bliższej informacji na temat książki/albumu, ale cena ok 18 zł pozwala zaryzykować. Chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).