środa, 8 sierpnia 2012

Czemu znikają blogerzy?

Ostatnio coraz częściej zastanawiam się, dlaczego tak dużo blogerów zaprzestaje prowadzenia swoich blogów. Oczywiście są sytuacje losowe, które sprawiają, iż ostatnią rzeczą, o jakiej ma się ochotę myśleć jest prowadzenie bloga. Nieszczęścia chodzą po ludziach, a zwłaszcza po kobietach, jak mawiała koleżanka patrząc na drugą w zaawansowanej ciąży. Myślę, jednak, iż często powodem zaprzestania prowadzenia bloga jest zniechęcenie, znużenie czy brak czasu.
Nie wiem, czy czytacie na blogach każdy wpis, czy też wybieracie to co was interesuje. Ponieważ życie jest sztuką dokonywania wyborów, ponieważ nie mamy dostatecznej ilości czasu nawet na przeczytanie wszystkich dobrych książek, bo wówczas zabrakłoby go nam na przeczytanie tych najlepszych, musimy dokonywać wyborów i nawet wśród ulubionych blogów często wybieramy te wpisy, które dotyczą kwestii nam bliskich, podróży do miejsc, które odwiedziliśmy, opinii, o książkach, które przeczytaliśmy, recenzji filmów, które obejrzeliśmy. Ale, jeśli o mnie chodzi, poza wyborem tematów, które zaszczycam swoją uwagą, mam kilka swoich najulubieńszych blogów, co do których wiem, że każdy wpis, jaki się na nich znajdzie, niezależnie od tego, czy będzie dotyczył literatury, mody czy pogody, będzie godzien tych kilku minut przeznaczonych na jego przeczytanie, bo autorzy piszą nie tylko ciekawie, nietuzinkowo, ale do tego z pasją. Poza tym lubię, kiedy czytając o książce/wystawie/podróży mogę przeczytać między wierszami o autorze wpisu. Bo przecież kiedy czyta się piętnastą opinię o książce, to nie interesuje nas książka, ale to co o niej myśli autor wpisu. Właśnie dlatego tak bardzo mnie smuci, kiedy moi ulubieni blogerzy zaprzestają pisania. Najpierw zamilkła Balbina64, potem Nemeni, a niedawno Lirael. Nie znikajcie tak bez słowa, bo brakuje nam (mnie) bardzo waszej obecności.

56 komentarzy:

  1. Pisanie bloga to dużo frajdy, ale wymaga samodyscypliny. Zdarzają się momenty, gdy inne rzeczy w życiu nagle staja się ważniejsze i spychają to, co dotychczas robiliśmy i lubiliśmy na dalszy plan. To rzeczywiście jest smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ja rozumiem, że prowadzenie bloga, jakkolwiek byłoby satysfakcjonujące jest zaledwie jakąś małą cząstką naszego życia i że są sprawy dużo ważniejsze. Jednak czułabym się lepiej, gdyby mój ulubiony bloger napisał parę słów, że na jakiś czas znika -robi sobie przerwę. W przeciwnym razie, chyba, jak moja mama zamartwiam się o wirtualnych znajomych i pokrewne dusze z blogosfery.

      Usuń
    2. Fakt, warto napisać, że się robi przerwę, ale może to niekiedy wygląda tak jak u mnie: codziennie rano sobie mówiłam "dziś coś napiszę". I potem cały dzień mijał. I następnego dnia znów budziłam się z tymi słowami na ustach...

      Usuń
    3. Karolino twoja przerwa nie była jeszcze tak długa, aby wprowadzała niepokój, choć malutkie ukłucie się pojawiło, no nie, tylko nie Karolina.

      Usuń
  2. Gosiu, bardzo niepokoję się Balbiną 64.
    Fantastyczna dziewczyna, zamilkła bez słowa.
    Powiem Ci, że bardzo za nią tęsknię. Bardzo często zaglądam na jej blogi...
    Chociaż osobiście nie znamy się, to bardzo przeżywamy gdy milkną, nie dają znaku życia...
    I chociaż poznajemy nowe osoby, to o tych dawnych nie zapominamy.
    Też czasem tak robię, wyjeżdżam i nie informuję, że przez pewien okres mnie nie będzie.
    Kiedy wracam, mam alarmujące słowa, co się dzieje, gdzie jestem.
    Przyrzekłam sobie, że już tak nie postąpię.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo, ja również się martwię. Do Balbiny pisałam kilka razy na maila (bez odzewu). Sama także staram się informować o przerwach, czy wyjazdach. I jeśli kiedyś stwierdzę, że nie chcę już prowadzić bloga to, jeśli tylko będę mogła napiszę o tym.

      Usuń
  3. Myślę, że pisanie po pewnym czasie przestaje dla niekórych być frajdą. Staje się obowiązkiem, który czasem ciąży.Jesteśmy wyrecenzowani, wyzuci z weny i jakoś się mniej chce. Można zniknąć, ale warto wrócić. Mnie czasem dopada znurzenie, ale póki co go skutecznie się pozbywam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem zrozumiałe. Okresy przesytu, braku weny, zniechęcenia miewam dość często. Jeśli prowadzenie bloga stałoby się obowiązkiem, a nie przyjemnością natychmiast przestałabym go prowadzić, o czym nie omieszkałabym poinformować.

      Usuń
  4. Pionierski wpis, wręcz telepatyczny! Przeglądałam wczoraj listę blogów i kilka nieaktywnych usunęłam, ale nie odważyłam się tknąć Balbiny, bo też mam nadzieję na jej powrót. Nawet napisałam i bez odzewu:( Zawsze czekałam na jej mądre, ciepłe i zrównoważone wpisy. Z Lirael mam więcej optymizmu, bo pojawia się okutana płaszczem zabójcy. Wierzę, że odpocznie i wróci, bo nie wyobrażam sobie blogosfery bez spacerów po jej plaży pełnej muszli i perełek.
    Widziałam przypadki porzucania blogów, ale poprzedzone zapowiedzią, pożegnane. A tak zostaje nuta lęku o - w końcu bliskie - blogerki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Lirael się do mnie odezwała, więc nadzieję możemy mieć uzasadnioną na jej powrót. A co do Balbiny mam tak samo, jak ty, usunęłam parę nieaktywnych linków, ale nie Balbinę. Była jedną z moich pierwszych pokrewnych dusz w blogosferze obok Izy i maniaczytania. Potem doszła Sara-Maria, zwana też Łucją-Marią. Nie wiem też, zupełnie, co się dzieje z Nemeni, której recenzje i opinie były dla mnie najlepszą rekomendacją.

      Usuń
    2. Tu się wpiszę, bo co będę szła dalej - chyba jakaś telepatia, bo do lirael wczoraj aż maila napisałam pytać, co się dzieje? A Balbinę przez pomyłkę usunęłam, bo nie mialam pojęcia,że to jej i po przeczytaniu Twojego wpisu kurcgalopkiem pognałam z powrotem wpisać, niekatywny czy nie, ale jak będę wiedziała, kiedy wróci, bo mam nadzieję, że wróci. Nemeni też lubiłam. Ale to Lirael brak mi najbardziej i tęsknię

      Usuń
    3. I ja swoje trzy grosze 'wtrynie' - wg mnie Lirael pisala zbyt dobre, zbyt interesujace teksty jak na blog a i kultura prowadzenia dyskuscji w komentarzach wpisala sie w 'smietanke' blogorow o ksiazkach. Mam nadzieje, ze swoje umiejetnosci potrafi wykarzystac w sposob bardziej korzystny dla siebie. Oczywiscie brak jej nowych wpisow i tego 'czegos' w jej humorze w podejsciu do tematu odczuwa sie bolesnie ale zyczenia powodzenia dla niej rowniez poza sfera blogowa przewazaja.
      Kazdy potrzebuje czasu.
      Tymczasem :) i Natenczas warto delektowac sie dobrymi, istniejacymi blogami, ktorych to kilka mozna naliczyc :D

      Usuń
    4. Kasiu do Nemeni też napisałam i cisza, ale może jest wyjechana. Liczę, że dziewczyny powrócą za jakiś czas. Zawsze się boję usuwać linki, bo jako wielka gapa mogę usunąć zbyt wiele, a potem szukaj wiatru w polu.
      Echo - gdyby to było takie proste, jak nie jest :) Też jej życzę powodzenia, ale chciałabym jeszcze poczytać jej mądre i piękne wpisy. A że sporo jest dobrych blogów to się zgadzam, czasami nawet wydaje mi się, że za dużo, bo ich nie ogarniam, ale jak mówią od przybytku głowa nie boli, więc niech będzie ich dużo, tak aby każdy znalazł coś dla siebie.

      Usuń
    5. To co proste jest najtrudniej odkryc :D.
      Ja tam podczytuje "Płaszcz zabójcy" tez :) i nawet rozwiazywalam zagadke-zabawe w jakims 'czasopismie' literackim,[;D]wspolautorstwa Lirael....
      A tak to milo mi, ze odpowiedzialas na moj komentarz ;)
      Milej lektury ksiazkowej ja i blogowej zycze.

      Usuń
    6. Bardzo przepraszam, że nie zrobiłam tego wcześniej. Właśnie przygotowywałam sobie tekst o komentowaniu, będąc w przeświadczeniu, że ja staram się na każdy komentarz odpowiedzieć, zajrzałam a tu - skucha :( Dla mnie komentowanie jest wyrazem szacunku dla osoby piszącej, podobnie, jak odpowiadanie na komentarz wyraża mój szacunek dla czytelnika (pod warunkiem, że nikt nikomu nie ubliża i nie obraża, a jedynie wyraża swoje zdanie). Pozdrawiam również

      Usuń
  5. Ja jeszcze do Twojej listy dodałabym blog Pablo - http://podsluch.wordpress.com/. Ostatni wpis u niego pojawił się w styczniu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, każdy na pewno ma takich swoich ulubieńców, którzy mu znikli i których nieobecność go smuci. :(

      Usuń
  6. Prędzej czy później większość z nich wraca, jak już się zacznie pisać, to przestać trudno :)
    Może po prostu czują zmęczenie, muszą odsapnąć od czytania, pisania...sam nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to liczę, że to "tylko" zmęczenie materiału, a nie życiowe dramaty, które uniemożliwiają pisanie. Sama zaprzestałam prowadzenia dwóch blogów, bo doszłam do wniosku, iż jeden z nich nie cieszy się zbyt dużą poczytnością, więc nie ma sensu tego ciągnąc, a drugi pokrywał się tematycznie z trzecim. Ale za każdym razem poinformowałam o zaprzestaniu prowadzenia bloga.

      Usuń
  7. Trudny jest też powrót do blogosfery. Brak systematyczności przyczynia się do zaległości, czyli postów, które chcieliśmy opublikować, tematów tudzież książek, o których mieliśmy pisać, nazbierało się tyle, że człowiek nie ogarnia. A nie chciałby też powrócić z czymś byle jakim, szczególnie kiedy nagle brakuje tego lekkiego i swobodnego pióra...

    Dawno nie przeglądałam całej listy subskrybowanych blogów, by policzyć ile zniknęło w ciągu ostatniego półrocza.

    Wiem jedno, stare sympatie zostaną zastąpione przez nowe. Ale o starych nie zapomnimy, do dziś pamiętam bloga o książkach (starszego niż mój) prowadzonego przez dwie nastolatki. Nie wiem jak teraz czytałabym ich notki, ale wiadomo, że człowiek też się rozwija. Sama pisałam zupełnie inaczej 6 lat temu. W każdym razie sentyment pozostał, choć blog przestał istnieć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś w tym jest. Kiedy zaczynają mi się nawarstwiać zaległości, kiedy liczba nie zrecenzowanych książek sięga kilku miesięcy, i kiedy nie napisałam jeszcze o balecie, na którym byłam w grudniu, czy wizycie w muzeum, która miała miejsce w styczniu to zaczynam się gubić. Także pamiętam kilka blogów pisanych przez bardzo młode osoby, co do których byłam pod dużym wrażeniem. Zaglądałam na pierwsze wpisy u wpisy po kilku latach, jakaż różnica w stylu, języku, dojrzałości, a jednak tym szczerym nieco nieporadnym pierwszym wpisom nie można było odmówić entuzjazmu i nie wspominać z nostalgią. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem jedną z tych co pozostawia blogi bez pożegnania ;)

    Teraz założyłam kolejny na wordpressie i jak się nie przyjmie to pozostanę już tylko przy prowadzeniu stron na facebooku :)
    Mam wrażenie, że ludzie w ogóle przestali się logować do swoich profili na blogerach, więc przez to że przestali prowadzić swojego bloga to nie są też informowani o nowych postach na innych blogach i to zmniejsza ruch w całym społeczeństwie blogowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się nie logują to trudno, aby wiedzieli co się dzieje na innych blogach. Ja już się chyba uzależniłam od blogosfery, bo zaglądam systematycznie. Może to też kwestia charakteru, jedni są bardziej systematyczni, inni działają zrywami. W końcu nie można mieć do nikogo żalu, jeśli decyduje się zaprzestac przygody z pisaniem/czytaniem- jego wybór. Tylko trochę smutno tym pozostawionym bez pożegnania. Ale cóż - takie jest życie. I myślę, że jak kiedyś zaprzestałabym pisania, a moi blogowi znajomi nawet by tego nie zauważyli byłoby mi trochę przykro. Tak jak jest mi przykro z powodu każdej przerwanej znajomości. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Zgadzam się z każdym Twoim słowem, ale dorzucę też drugą stronę medalu - mnie przytłacza ilość świetnych blogów, których nie znam. Ja wiem, że jest ich już tyle,że nie sposób nadążyć, ale zawsze jakoś mnie zadziwia, gdy odkrywam blog, który istnieje od dawna, jest fajnie pisany, książki, które się na nim pojawiają, mnie interesują, a ja go nie znam kompletnie. I mam wrażenie, że tylko ja, bo jakoś w komentarzach mnóstwo moich blogowych znajomych widzę. Takim przykładem jest dla mnie Twój blog - biję się w pierś i będę nadrabiać zaległości! Zdarza Ci się coś podobnego czy to tylko ja jestem jednak wiecznie do tyłu z tym, co ciekawego się w blogosferze dzieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Ilość świetnych blogów jest przytłaczająca. Ja również nie jestem w stanie ich wyłowić. Pocieszam się tym, że jak trafię na takiego bloga to przytam go niemal od deski do deski, zaglądam do archiwum i czytam wpisy nawet sprzed lat. Często także zauważam, że wielu moich znajomych blogerów zna takie blogi od dawna. Przyznam, że twój nick mignął mi tu i tam, ale też nie znałam twojego bloga, więc zaraz zaglądam nań. A że wszystkich dobrych-ciekawych-pokrewnych nie znajdziemy- nie przeczytamy- to tak jak z książkami- nie damy radę wszystkim :( Pozdrawiam

      Usuń
  11. Zdarzają się też powroty, np niedawno zauwazyłam, ze wróciła Foxinaa (ze starego rzutu blogerów), za którą wielu weteranów wypłakiwało oczy.
    Ja sama w tej chwili ledwo rzężę jeśli chodzi o teksty, ale mam nadzieję, że ruszę z kopyta, gdy kiedyś będę mogła się wyspać, bo na razie wprawdzie czytam, ale z wklepaniem kilku zdań o książkach już gorzej:).

    Jak to, nie znałaś padmy????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że wracają budzi moją nadzieję. Zawsze obawiam się (jest we mnie coś z Barbary Niechcicowej) czy coś się nie stało blogerce.
      Jak to, nie znałaś padmy??? - zabrzmiało co najmniej jak - nie czytałaś Sienkiewicza :)

      Usuń
    2. Właśnie uświadomiono mnie, jaką osobowością blogosfery jest padma i że to zaszczyt, iż do mnie zajrzała. Bez uśmieszków - naprawdę czuję się zaszczycona i bardzo mi miło i cieszę się, że odkryłam nowy - wspaniały blog. Poinformowano mnie także, iż padma rzadko komentuje, co niejako tłumaczy mój brak znajomości bloga. Najczęściej na nowe blogi trafiam przez komentarze, z którymi albo się zgadzam, albo wprost przeciwnie. Oczywiście czasami zaglądam na sznureczki na moich ulubionych blogach, ale ... brak czasu powoduje, że łatwo coś - kogoś przeoczyć.

      Usuń
    3. Owmorde, ja nie lubię Sienkiewicza;) Ja chciałam powiedzieć, że mi się wydaje, że komentuję całkiem często, ale chyba jednak nie tak często, jak wiele innych osób;) W każdym razie ja mam totalne kompleksy blogowe, bo mam wrażenie, że nie znam połowy świetnych blogów, i nie nadążam... Ale przynajmniej się trzymam jako jedna z weteranek, więc pocieszam się, że prędzej czy później wyłapię perełki blogosfery:) A powrót Foxiny mnie także ucieszył niezmiernie!:) Jeszcze bym chciała, żebym wróciła inblanco, z tej najstarszej gwardii, ale chyba nie ma szans:(

      Usuń
    4. A to trafiłam z tym Sienkiewiczem, jak kulą w płot, ale lubić nie lubić, ale znać warto. Ja bardzo lubię Quo vadis, a i ostatnio przypomniany Pan Wołodyjowski wywarł całkiem pozytywne wrażenie. Ale to oczywiście kwestia gustów.
      Teraz, kiedy już zwróciłam uwagę na nicka coraz częściej dostrzegam twoje komentarze :)

      Usuń
  12. Po dziesięciu lat prowadzenia bloga, muszę powiedzieć, że równie często się nad tym zastanawiałam. Nie znam blogerek (blogowiczek, jak to się kiedyś mawiało) o których piszesz, ale z moich obserwacji wynika, że czasem ludzie zakładają blogi z powodu, np., mody i wtedy zapał szybko znika. Lub nudy i wtedy, jak tylko na horyzoncie pojawi się lepsza praca czy nowi znajomi - jest podobnie. Inni z bloga "wyrastają", zmieniają się ich potrzeby itp...
    Mój blog też często pokrywał się kurzem, nigdy nie pisałam jednak notek pożegnalnych, bo czułam, że może za parę miesięcy najdzie mnie ochota coś napisać... I tak było, jedni czytelnicy odchodzili, inni wracali, pojawiali się nowi. Jak w życiu.
    A blogowanie tylko o książkach jest chyba bardzo specyficzne? I wymagające. Może stąd też te przerwy i zniknięcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czara - blogowanie o książkach jest także bardziej powtarzalne. A napisanie porządnej notki to faktycznei czasami 'krew, pot i łzy".

      Usuń
    2. Czaro- Dzięsięć lat prowadzenia bloga- niezły wynik. Dzięsięć lat temu stawiałam pierwsze kroki w obsłudze komputera :) Twoje i wcześniejsze komentarze dotyczące powrotów do blogosfery napawają mnie optymizmem, że moje ulubione blogerki (których oczywiście jest dużo więcej, niż te, które wymieniałam) powrócą. Jak pisałam wyżej jest we mnie zawsze obawa, czy nie zaszło coś złego... A blogowanie jednotematyczne- czy to książkach, czy innej wąskiej dziedzinie jest specyficzne i pewnie może wyczerpać, ale równie dobrze pisanie o wielu dziedzinach życia może powodować przerwy. pewnie ile ludzi tyle powodów.
      Izo- naprawdę krew, pot i łzy??? to ja chyba za mało się przykładam :(((
      A tak na poważnie cieszę się, że nie jestem jedyną osobą, która się nad tematem zastanawaiała.

      Usuń
    3. Zdecydowanie zgadzam się z Izą co do krwi, potu i łez. Czasem po prostu trzeba się solidnie namęczyć. I wydaje mi się, że jest to kwestią dyscypliny i motywacji, bo po takich kiepskich okresach wraca wena i znowu pisze się lekko i przyjemnie. Przynajmniej ja tak mam. Ale jeśli się szanuje swoich czytelników, to czasem trzeba się po prostu przymusić, bo jak ktoś już wyżej zauważył, łatwo wypaść z rytmu i trudno potem nadrobić zaległości...

      Usuń
  13. Jedne znikają, i szkoda, bo czasem trafiają się prawdziwe perełki, inne powstają. Mnie męczy tylko jedno - te nowopowstałe blogi nie rodzą się z miłości do książek, czy słowa pisanego, ale z pazerności, by nawiązać współpracę i doić wydawnictwa z książek.
    Zrobiłam na osobnym pod-blogu blogrolla z... prawie 400 adresami blogów. Chcę wiedzieć, co w trawie piszczy. Wchodzę tylko na te, które mnie interesują. Co innego blogroll na pasku na blogu - to są te ulubione:D
    Kilka razy zdarzyło mi się zajrzeć na czyjegoś fajnego bloga, a potem w ostatnim poście dowiedziałam się o wielkiej tragedii... Teraz boję się o każdego blogowicza, którego dłużej nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że nie wszystkie nowopowstałe blogi powstają z chęci nawiązania współpracy z wydawnictwami. A poza tym - zadam może naiwne pytanie-ale czy to takie opłacalne?. Nie mam pojęcia jak wygląda taka współpraca (nigdy nie byłam nią zainteresowana, po trochu z obawy przed własną nieudolnością, po trochu z obawy przed własną uczciwością). Wydawało mi się, że recenzenci piszą raczej z chęci otrzymania coraz to nowych książek do recenzowania, a co za tym idzie czytania. Nie chcę wypowiadać się w temacie obiektywizmu recenzentów, bo to kwestia złożona i nie chciałabym nikogo skrzywdzić, uważam, że jak we wszystkich innych dziedzinach życia tak i tutaj są osoby pełne pasji i rzetelnie podchodzące do zleconej im pracy i osoby, które za parę groszy (?), czy za kilka egz. książek są w stanie napisać pochlebną opinię niezależnie od wartości książki, albo od tego, czy im się ona spodobała.
      Co do ostatniego zdania - właśnie tego bardzo się obawiam, dlatego tak chętnie przeczytałabym notkę "uspokajającą" - znikam na jakiś czas, bo mam chwilowo dość, ale kto wie, może wrócę, jak mi przejdzie :) pozdrawiam

      Usuń
    2. Nie, no jasne, że nie wszystkie, ale - na takie również trafiam. I nie przemawia przede mnie zazdrośnica, bo czytam, co chcę i nie jestem zobowiązana do pochlebnych recenzji. Mam Panią, która raz na dwa, trzy miesiące przysyła mi jakąś okołofilozoficzna książkę. I przyznam, że nie widziałam żadnego egzemplarza w księgarni.

      Ale co mnie cieszy to to, że tak wiele przenosi się na blogspota, dzięki czemu można dodawać do obserwowanych i jesteśmy taką zasymilowaną społecznością. Z wordpressem co prawda problemu nie ma, ale blox - kiedy wpisuję komentarz, maszyna żąda hasła!:D

      Usuń
    3. Ja niestety także na takie trafiam, ale po dwóch-trzech recenzjach, po których czasami aż zęby bolą przestaję zaglądać. A żądanie hasła, albo już chociażby sama weryfikacja obrazkowa powodują, iż po którejś tam nieudanej próbie wymiękam i zaprzestaję komentować.

      Usuń
    4. Agata - jeśli chodzi o żądanie hasła przy komentowaniu na bloxie - to jest podobnie trochę, jak weryfikacja obrazkowa na blogspocie - nie zawsze bloger jest świadomy, że coś tam powinien odklikać w ustawieniach. U mnie (a ja mam właśnie bloxowego bloga) też kiedyś był taki problem, ale właśnie Guciamal mi o tym napisała i kliknęłam gdzie trzeba i już wszyscy mogą komentować bez problemu :)

      Usuń
    5. Tak tylko, jeśli jeszcze przez weryfikację obrazkową za piątym razem przebrnę,jak bardzo chcę, to bez hasła ani rusz i jak poinformować właściciela bloga, który nie zostawi namiarów o fakcie. A jeśli informuję i uzyskuję odpowiedz, że tak właśnie ma być- to się nie napraszam.

      Usuń
    6. Maniaczytania - nie wiedziałam. Ale jest mi przykro jak piszę, a potem "to się marnuje".

      Usuń
    7. Mnie także, piszę, piszę, piszę, aż w końcu przestaję pisać, zwłaszcza jeśli na zwróconą uwagę dostaję informację, że tak ma być, bo to działa antyspamowo

      Usuń
  14. Ja jako osoba dopiero zaczynająca blogowanie, nie wiem jakie trudności czekają po dłuższym czasie, myślę, że może to być właśnie kwestia znużenia, pojawienia się nowych zainteresowań. Może nie musi to oznaczać dramatu życiowego tylko podjęcie nowych wyzwań np. nowa praca i brak czasu? Choć wtedy dziwi brak paru słów wyjaśnienia, choć w pędzie życia i to można wyjaśnić... W każdym razie życzę powrotu ulubionych bloggerów ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję, szczerze mówiąc liczyłam troszkę naiwnie, że może będziesz uderz w stół a nożyce...

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo się cieszę, że jest nadzieja na powrót Lirael :)
    Nie, nie czytam każdego wpisu na blogach, bo po prostu brakuje mi czasu. Muszę coś wybrać - ten blog, a może tamten, a może wykorzystać czas na przygotowanie posta? Często czytam u kogoś recenzje stare, a nie tylko te najnowsze. Mam oczywiście kilka swoich ulubionych blogów, na które zaglądam częściej niż na inne.
    Zgadzam się też z uwagą, że trudny jest powrót do blogosfery. Trzeba wtedy przeczytać mnóstwo zaległych komentarzy i odpowiedzieć przynajmniej na niektóre, trzeba jakoś wytłumaczyć się z nieobecności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja równieź częśto zaglądam do archiwum, czasami nawet komentuję te archiwalne wpisy :) Też wychodzę z założenia, że powinno się odpowiadać na komentarze, bo to świadczy o poszanowaniu czytelnika, nawet, jeśli te komentarze czasami są mało wnoszące. A tak nawiasem mówiąc świetnie sobie poradziłaś z panem JD (który przez swoje delikatnie mówiąc mało sympatyczne odzywki dużo stracił w moich oczach).

      Usuń
    2. Czy ja wiem, czy poradziłam sobie... Przestraszyłam się pana D., wydawało mi się, że takie osobistości nie zaglądają na zwyczajne blogi. I bardzo się wstydzę, że nie rozpoznałam tego cytatu o koźlętach. Z drugiej strony - czy każdy, kto pisze o książkach, musi mieć wykształcenie literackie i rozpoznawać wszystkie cytaty, figury, nawiązania do innych dzieł? Książka mi się naprawdę nie podobała, szczerze napisałam o niej, nie chciałam zdenerwować pana D. Zaskoczyło mnie też to, że pan D. odniósł się tylko do mojej wypowiedzi, mógł przecież podziękować tym osobom, które wyrażały się dobrze o jego książce.
      Dla mnie będzie to nauczką, by oględniej formułować swoje sądy. A po książki pana D. nadal będę sięgać :)
      A jeśli chodzi o znikających blogerów, myślę, że czasami ktoś może zapomnieć hasła do swojego konta. Co w takim wypadku? Czy da się odzyskać bloga?

      Usuń
    3. Poradziłaś sobie bardzo dobrze. Ja uważam, że to JD powinien się wstydzić, że wykorzystując swoją przewagę intelektualną (bo, że ją ma nad nami- to oczywiste- jest zawodowcem, a my amatorkami, nawiasem mówiąc nie znam ani wszystkich biblijnych cytatów, ani figur stylistycznych, a na pewno zagięłabym go gdybyśmy porozmawiali na temat tego, czym zajmuję się zawodowo) zachował się nietaktownie. Ciekawe, jakby się poczuł, gdyby wykazać mu, że nie zna podstawowych pojęć z zakresu naszych profesji. Dla mnie we wpisach książkowych liczy się przede wszystkich szczerość i emocjonalny stosunek do książek, wiedza, erudycja - to ważne i ważkie zalety, ale - nie zgadzam się na miano recenzenta- nie jesteśmy nimi, cokolwiek by nie twierdził pan JD. - dlatego niech profesjonalizmem wykazują się profesjonaliści. Jeśli poziom naszych wypowiedzi nie podoba się pisarzowi nikt nie każe mu ich czytać. A takimi wypowiedziami zamiast zyskać poklask sam sobie szkodzi. Oczywiście będę nadal czytać jego książki, bo Lala i Saturn bardzo mi się podobały, ale do kolejnego spotkania autorskiego nie jestem już przekonana.
      A co zapomnienia hasła- pewnie jest taka możliwość odzyskania- myślę, że trzeba by napisać do administratora, ale tylko tak myślę, bo nie ćwiczyłam tego i obym nie musiała. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jakie sobie wymyśliłam hasło, a że mój komputer je zapamiętuje to nie mam z tym problemu.

      Usuń
    4. A co będzie, jak komputer się zepsuje? To się czasami zdarza.

      Bardzo mnie pocieszyłaś pisząc, że nie znasz wszystkich cytatów i figur - myślałam, że wszyscy oprócz mnie znają. Nie uważam się za recenzentkę, ale nie chciałam się sprzeczać. Jestem zwyczajną miłośniczką książek i już, mi to wystarczy :)

      Na spotkanie z JD może pójdę, ale nie będę się odzywała :) I muszę coś wyznać - ja w ogóle nie przepadam za spotkaniami z autorami. Z dwóch powodów:
      - zdarzyło mi się raz, że po spotkaniu ze słabym pisarzem zaczęłam pozytywnie oceniać jego utwory tylko dlatego, że jako człowiek ten pisarz okazał się bardzo miły,
      - jeżeli pisarz okaże się niesympatyczny, wyniosły albo małomówny, mogę nabrać niechęci do jego książek.

      Usuń
    5. No to wtedy myślę, że trzeba próbować napisać do administratora, albo pytać w komentarzu bardziej doświadczonych blogerów. Ja niestety do takich nie należę. To pewnie głupia rada - ale jeśli teraz pamiętasz swoje hasło- to może gdzieś sobie zapisz.
      Zaręczam ci, że większość ludzi, którzy nie zajmują się tymi zagadnieniami profesjonalnie nie zna ani cytatów z biblii (i to także tych wierzących praktykujących) ani tym bardziej cytatów dotyczących innych wyznań, czy figur stylistycznych, czy jak tam one się nazywają.
      Ja od jakiegoś czasu cytuję Herberta, który twierdził, że jest amatorem sztuki, bo się na niej nie zna (a znał się na pewno o wiele lepiej niż przeciętny człowiek), ale ją kocha- ja twierdzę, że jestem amatorem literatury, bo się na niej nie znam, ale bardzo ją lubię i mam do niej stosunek emocjonalny. Jest sporo racji w tym co piszesz o spotkaniach autorskich. Choć ja także byłam na dwóch- na jednym raczej zraziłam się do autorki, która delikatnie mówiąc dworowała sobie z blogerów i przyszła na spotkanie w ogóle nie przygotowana, nie wiem, jak piszę, nie umiem powiedzieć o czym piszę, drodzy czytelnicy właściwie to o was wcale nie myślę, jak piszę, dopiero, kiedy wpływają pieniążki ze sprzedaży, czyli właściwie- mam was gdzieś i chyba pod wpływem tego spotkania wyrobiłam sobie opinię o pani i jej książka mi się nie spodobała, choć ani lepsza, ani gorsza od wielu dziś wydawanych romansideł. Drugie spotkanie - właśnie z JD mnie oczarowało - pisałam o nim u siebie- i odniosłam wrażenie kulturalnego, miłego, cudownego, ciepłego człowieka, a tymczasem okazuje się, że wyszło szydło z worka. Na spotkaniu nie było żadnego oponenta, może też dlatego pisarz pokazał się z tylko z dobrej strony.

      Usuń
    6. Hasło swoje pamiętam i mam zapisane. Amator literatury to bardzo dobre określenie. Amatorzy traktują książki z pasją. Natomiast zawodowi recenzenci i krytycy... różnie bywa. Natrafiłam na blog, którego autor w rubryce "o mnie" określił się jako zawodowy krytyk. Zaczęłam czytać tego bloga, a tu niezrozumiały bełkot i mnóstwo spojlerów. Uciekłam stamtąd czym prędzej :)

      Moja córka (4 kl. podstawówki) była niedawno z klasą na spotkaniu z pewną autorką książek dla dzieci. Ze spotkania wróciła w przekonaniu, że pani X to najlepsza polska pisarka oraz z informacją, że były do kupienia książeczki, wszyscy kupowali, książeczki zostały u nauczycielki, a pieniążki (49 zł) trzeba przynieść jutro. Przejrzałam te książeczki i okazały się słabo napisane, nieciekawe. W przypadlu spotkań z autorem musi więc działać jakaś siła sugestii, czar spotkania grupowego, presja, by podziwiać, bo wszyscy podziwiają :)

      Usuń
    7. Grunt to się umiec sprzedac, a taka małoletnia młodzież jest bardzo podatna na sugestię, no i skoro wszyscy to trudno się wyłamac. Podejrzewam zresztą, że nie było pytania, czy kupują, ale co kupują :) A wyłamac się z grupy - to w tym wieku niemal niewykonalne zadanie.

      Usuń
  17. Frustracja jest chyba nieodłącznym uczuciem blogerów, mimo że blogi przynoszą również mnóstwo radości, samospełnienia, uśmiechów i zadowolenia. Ja zaprzestałam prowadzić pierwszego bloga po ponad dwóch latach z różnych powodów, z których chyba największym było tematyczne ograniczenie i brak wystarczającej motywacji.
    Niezwykle ważny jest dystans, bez niego ani rusz :)

    A ja po przerwie w internetowej działalności odnotowuję ze smutkiem brak nowych tekstów biedronki, której blog był zawsze miłą literacką (i nie tylko) przystanią.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli o mnie idzie, to tematów mam tysiące, tylko często mi brak weny. Motywacją jest dla mnie radość dzielenia się z innymi swoimi przeżyciami, wrażeniami, przemyśleniami. Jako osoba niezwykkle zamknięta w sobie i mająca wstręt do gadania znalazłam sobie furtkę w pisaniu, a jeśli parę osób to czyta i jeszcze skomentuje to sama radość. A Biedronki nie ma już od pół roku i też mi brak jej bloga :( Ale skoro jak piszesz do tego się wraca, to jest szansa i nadzieja.

    OdpowiedzUsuń
  19. Guciamal - pięknie napisane, ja też mam kilka takich blogerek, które zamilkły. Przyznam, że jakoś najbardziej jednak zmartwiło mnie zniknięcie Ronji - jej blog był nowy, wpisów nie było dużo, ale niezwykle ciekawie napisane, z takim trochę innym spojrzeniem niż większości, szkoda. Nawet wysłałam do niej maila, ale nie dostałam odpowiedzi i się martwię czasem...

    P.S. dziękuję za miłe słowa! Tak to jakoś jest właśnie, że z niektórymi blogerami od razu można poczuć jakąś bliższą więź i o takie osoby się martwimy, jak o znajomych z "reala" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ronji nie zdążyłam się przyzwyczai, bo ledwie ją zareklamowałaś, dołączyłam do sznureczków, a już zaprzestała pisania :(
      Jeśli byłoby nam obojętne, czy ktoś pisze czy nie, to jaki byłby sens czytania. Zawsze bolał mnie to, jak łatwo rozpadały się znajomości (oczywiście nie w sensie załatwiania komuś, czegoś), ale znam osobę, spotykam się z nią co dziennie w pracy i po pracy, niemal przyjaźnię, zmieniamy wydział i już stajemy się sobie obcy, już nie ma ochoty na spotkanie, czasu, chęci- a to stawia pod dużym znakiem zapytania tę wcześniejszą znajomość, czy była w niej szczerość, czy jedynie potrzeba, interes. Takie myśli nie do końca na temat mnie naszły.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).