poniedziałek, 15 października 2012

Myszy i ludzie John Steinbeck (audiobook)



Trzecie spotkanie z prozą Johna Steinbecka i trzecie udane. Myszy i ludzie to nowela*. W czasach wielkiego kryzysu w Stanach dwoje przyjaciół (George i Lenny) tuła się od farmy do farmy poszukując możliwości zarobienia kilku groszy i przetrwania tego ciężkiego okresu. Lenny wysoki obdarzony nadludzką siłą mężczyzna o mentalności lekko upośledzonego dziecka wywołuje coraz to nowe „kłopoty”. To zadusi zwierzątko, to kogoś przestraszy, to kogoś zrani, a wszystko to dzieje się bez jego woli. George musi wykazać wiele cierpliwości, aby opiekować się Lennym i czuwać, aby nie został skrzywdzony, ani też sam nikogo nie skrzywdził i to wszystko w imię „przyjaźni”, którą nań nałożyło złożone przyrzeczenie.

Siłą, która pozwala przetrwać dwójce bohaterów ciężki okres w dramatycznej rzeczywistości Wielkiego kryzysu, a także smutny los odmieńców są marzenia. Ten amerykański sen o spokojnym i dostatnim życiu, które ma się urealnić pod postacią własnej farmy sprawia, że George nie poddaje się i mimo przeciwności losu idzie wciąż naprzód.
Steinbeck po raz kolejny zadziwia mnie połączeniem prostoty (zarówno pomysłu, jak i języka) z bogactwem treści. W tej banalnej historii, której zakończenie nasuwa się niemal od pierwszej sceny autor umiejętnie stopniuje napięcie, aby mimo wszystko wprawić czytelnika w finałowej scenie w zaskoczenie i zakłopotanie. Zakończenie sprawia, że lektura na długo zapada w pamięć i zmusza do przemyśleń.

W tej niezwykle esencjonalnej formie (na stu dwudziestu stronach) znalazła się cała gama treści; jest i o bogactwie przyjaźni i o samotności odmieńców i o sile marzeń i o obronie słabszych.

Moja ocena 5/6

W lutym tego roku Pruszyński Media wydał książkę Myszy i ludzie (powyżej okładka).
*Nowela - to moje określenie książki, inne źródła podają powieść. Książka liczy 120 stron.

35 komentarzy:

  1. Steinbecka znam jedynie "Grona gniewu" i "Na wschód obd Edenu" nie jest to z lektura "wagonowa" więc szczerze mówiąc czułam się zgnębiona po przeczytaniu i miałam wrażenie że autor uważa iż "wszystko jest zapisane w górze" i znikąd nadziei...ale zaintrygowałaś mnie tym zakończeniem, więc chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odniosłam takiego wrażenia, że wszystko jest zapisane w górze. Zwłaszcza Na wschód od Edenu odczytuję poprzez słowo klucz-„timszel”, które oznacza możliwość wyboru (możesz panować nad grzechem, złem, występkiem i tylko od ciebie zależy co zrobisz ze swoim życiem, jakim będziesz człowiekiem). Możesz wybrać dobro, możesz wybrać zło, a więc twój wybór nie jest zdeterminowany w górze zapisanym losem. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Wiesz Małgoś, ja to widzę nieco inaczej, gdyż wydaje mi się że ci źli są przedstawieni jako ludzie w pewnym sensie napiętnowani od urodzenia, jakby zło było częścią ich natury, tak jak np rude włosy czy krzywe nogi.
      W niedzielę wysłałam Ci liścik ale mam wątpliwości czy dotarł. Niby jest w wysłanych ale jakoś tak szybko "mrugnął" że aż mnie to zdziwiło, zważywszy moje problemy z internetem. Jeśli dotarł to ok, napisz parę słów jak będziesz miała chwilkę (nie ma pośpiechu)ale jeśli nie to daj znać, wyślę ponownie!

      Usuń
    3. Ja powieść rozumiem tak, jak i jej przesłanie "Amerykańskie tłumaczenie n a k a z u j e ludziom tryumfować nad grzechem, a grzech można nazwać niewiedzą. Przekład króla Jakuba daje obietnicę w słowie „będziesz”, co oznacza, że ludzie z całą pewnością nad grzechem zatryumfują. Natomiast słowo hebrajskie, wyraz timszel – „możesz” – daje prawo wyboru. Kto wie, czy to nie najważniejsze słowo na świecie. Mówi ono, że droga jest otwarta. Przenosi odpowiedzialność na człowieka. Bo jeśli „możesz”, to znaczy również, że „możesz nie”. - czyli masz możliwość wyboru, nic cię nie ogranicza, nie determinuje, nie napiętnuje. Co do poczty doszła, jak się ogarnę trochę to odpowiem- wielkie dzięki. :)

      Usuń
  2. Nie wiem czemu komentarz Agaty - został zidentyfikowany jako spam i usunięty, więc dodaję poniżej
    "Myszy i ludzi" odgrzebałam niedawno z książek rodziców. Kto by przypuszczał, że tak krótka książka zawiera tyle treści i można ją odczytać na tyle różnych sposobów. Mnie ta niepozorna książeczka (a mam wydanie Czytelnika) zauroczyła niesamowicie.

    Pozdrawiam AGATA P


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato P jestem dokładnie tego samego zdania- mnogość treści przy minimalnej objętości. Pozdrawiam

      Usuń
  3. To jest nowelka??? Myślałam, że grubsza powieść, inaczej już dawno bym przeczytała! Bo fabułę znam ze słyszenia (nie z audiobooka, tylko gdzieś ktoś wspomniał), ale książki w ręku nie miałam.
    Steinbeck- mój wielki nieprzeczytany. Do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że to nowelka. I mogłabym podpisać się pod komentarzem AGNESTO - "Steinbeck- mój wielki nieprzeczytany. Do nadrobienia" :)

      Usuń
    2. Cóż- każda z nas ma takich nazwisk kilkanaście optymistycznie licząc :(

      Usuń
  4. Książka liczy 120 stron :)więc chyba można nazwać nowelą, bo raczej nie powieścią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Choć wg wikipedii to powieść :) No dobrze nieduża powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodziło mi o rozmiar, nie gatunek ;-)

      Usuń
    2. Domyśliłam się, ale zasiałaś we mnie wątpliwość i dlatego sprawdziłam. Jedne źródła podają powieść, inne nowela. :)

      Usuń
  6. Książkę mam w planach już od dłuższego czasu, a po tej recenzji nie mogę się wręcz doczekać kiedy dorwę ją w swoje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam w podjęciu decyzji :)

      Usuń
  7. Ja się jeszcze ani razu nie zawiodłam na Steinbecku, to naprawdę świetny pisarz. Miałam taki okres, że wszystkie jego książki po kolei wypożyczałam z biblioteki, nawet żadnej przerwy między jedną a drugą nie musiałam sobie robić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale cię rozumiem, mam co prawda trzy pozycje za sobą, ale dwie z nich ocenione na 6/6 (a to o czymś świadczy). Muszę sprawdzić, co jeszcze mogłabym z jego twórczości przeczytać. A czy Ty coś poleciłabyś szczególnie? Czytałam Na wschód od Edenu, Grona gniewu no i Myszy i ludzie.

      Usuń
    2. Szczególnej uwadze poleciłabym Ci jeszcze "Tortillę Flat", w dalszej kolejności "Perłę" i "Kasztankę" - żadna z nich nie jest już tak obszerna jak "Na wschód od Edenu", długością raczej przypominają "Myszy i ludzie".

      Usuń
    3. Tortilla Flat widziałam w bibliotece więc wypożyczę następnym razem. A za pozostałymi będę się rozglądać. Dzięki. Krótkie? zgodnie z sugestią ZWL powinnam czytać same grube tomiszcza, wówczas byłaby szansa na zaległe recenzje, ale wg mnie to jakieś błędne koło. Czytam za dużo, piszę za mało, czy co?

      Usuń
    4. Ja w ostatnim czasie jakoś sporo krótszych rzeczy przeczytałam i rzeczywiście znów sobie zrobiłam "zaległości" - dlatego teraz sięgnęłam po lekturę która ma 750 stron. Wypróbuję tę metodę i dam Ci znać, czy się sprawdza i czy liczba nieopisanych na blogu książek dzięki temu efektywnie zmaleje ;-)

      Usuń
    5. Ja podczas czytania 1600 stron Tak trzymać (dwa tygodnie) zamieściłam co prawda kilka recenzji, ale prawie wszystkie dotyczyły podróży, więc niestety nic mi to nie pomogło, bo liczba zaległości wcale nie zmalała. Może Tobie się uda.

      Usuń
  8. Nie mów tylko, że słuchałaś tego audiobooka w autobusie? Ja za każdym razem jak czytam (albo oglądam film na podstawie) płaczę po prostu jak bóbr, wystraszyłabym cały autobus...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio jakoś częściej słucham przy pracach domowych. A z płaczem przy czytaniu jest tak, że wydawało mi się, że to te lata przejściowe powodują, że się oczy pocą coraz częściej. Tak więc poryczałam sobie nad garnkami :)

      Usuń
  9. Oj, na liście do przeczytania. Ech, powiększa się ta lista...
    Widziałam film z Malkovichem. Świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam film, pamiętam jak przez mgłę (nie pamiętam treści, ale klimat), ale pamiętam, że zrobił na mnie wrażenie.

      Usuń
  10. Wspaniała książka, choć najpierw moją uwagę zwrócił film. Warto sięgnąć po jedno i drugie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo, najpierw film, potem książka :)

      Usuń
  11. Wiem, że nazwisko klasyką pachnie, ale tak ciężko mi przejść na inne kontynenty:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ciężko rozstaje się z Europą, ale Steinbeck należy do wąskiego grona pisarzy z poza europejskiego kręgu których pokochałam i który jak do tej pory mnie nie zawiódł. Ale im więcej czytam wpisów na blogów tym mój horyzont się rozszerza i ... czytasz to, czy czytać tamto -oto jest pytanie :)

      Usuń
  12. "Ludzie i myszy", to wspaniała książeczka. Po zamieszczonych przez Ciebie okładkach, widzę, że mam inne wydanie.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza jest od audiobooka, a druga to nowe wydanie.

      Usuń
  13. Gosiu, przecież zawsze możesz zrobić tapetę!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sobie dwa zdjęcia zapisałam na komputer do prywatnego użytku. Dzięki :)

      Usuń
  14. Nie czytałam jej. A po twojej entuzjastycznej recenzji, muszę pójść do biblioteki.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).