 |
| Moja nowa (sprzed dwóch lat)biblioteczka | |
|
Czytając cykl wywiadów Barbary Łopieńskiej zebranych w
książce zatytułowanej Książki i ludzie wpadłam na pomysł, aby
wykorzystać zadawane przez autorkę pytania do przeprowadzenia pewnej
zabawy. Są wakacje i jak widzę nasz zapał „twórczy” nieco osłabł, więc
może zainteresuje kogoś pomysł na wpis "książki i ja", a jeśli nie chcecie
brać udziału w zabawie to może zechcecie poczytać.
Jak wiadomo właściwie zadane pytanie to połowa sukcesu, więc udzielenie odpowiedzi nie powinno nastręczyć trudności; o książkach i czytaniu każdy z nas może wiele opowiedzieć.
1.Jak powstała twoja biblioteka? Mojej biblioteki nie odziedziczyłam. Mój tata sporo czytał, ale były to głównie książki marynistyczne, do których z przyjemnością zaglądałam, sporo ich przeczytałam, ale to nie jest rodzaj książek, jaki chciałabym mieć w swojej bibliotece. Pierwsze książki, które kupowałam sobie z kieszonkowego przywoziłam z wakacji u babci w Ustce. Były tam dwie nieźle zaopatrzone księgarnie, z których korzystało niewielu mieszkańców kurortu. Pamiętam, jak wielką radość sprawiała mi zawsze ta pierwsza wizyta (rozpoznawcza) w księgarni. Oglądałam, brałam do ręki, niemal wywąchiwałam papier, wybierałam jedną i szłam na plażę z nową lekturą, aby wracając kupić następną. Z tego co pamiętam, książki nie były wówczas drogie, większy kłopot był z możliwością ich zakupu, niż z ceną. Każdy wyjazd wiązał się z kupnem od kilku do kilkunastu nowych egzemplarzy. Potem dużą ich część, podobnie, jak te zakupione podczas studiów zostawiłam „w spadku” młodszej siostrze, czego dziś nie mogę odżałować. Obecną bibliotekę tworzą książki, które zaczęłam kupować będąc na własnym rozrachunku, częściowo zdobywane dzięki znajomej pani Basi, która pracowała w księgarni we Wrzeszczu, kupowało się wówczas nie tylko to co się chciało, ile to co rzucili. Niedawno odkryłam antykwariat na Kowalskiej w Gdańsku, z którego pochodzi spora część ostatnich nabytków. Sporo też kupuję na allegro oraz z księgarni internetowych. Staram się kupować książki, które znam, oglądałam w księgarni, czytałam wypożyczone z biblioteki. Przy zakupie nowych pozycji najczęściej polegam na własnym osądzie (rodzaj literatury, autor), a od kiedy prowadzę bloga często ulegam podpowiedziom koleżanek i kolegów „po łączu”.
2.Czy jest jakiś ład w twojej bibliotece?
Kiedy prawie dwa lata temu zakupiłam nowe regały biblioteczne miałam nadzieję, że uda mi się w końcu zaprowadzić ład na półkach. Jak dotąd udało się jedno, moje książki nie stają w dwuszeregu, więc w zasadzie wystarczy kilka minut, aby odnaleźć to, czego akurat potrzebuję. Natomiast ładu nie ma w niej żadnego, poza tym, że książki z dziedziny sztuki oraz książki podróżnicze sąsiadują ze sobą, pozostałe stoją raczej według wysokości. Osobną półkę posiada Agata Christie.
3.Czy pozbywasz się książek, a jeśli tak to w jaki sposób?
Bardzo ciężko jest mi się rozstawać z książkami definitywnie. Nawet, jeśli książka nie przypadła mi do gustu mam nadzieję, że kiedyś do niej wrócę, a wtedy być może odnajdę w niej coś wartościowego, wzruszającego, inspirującego. Niezwykle rzadko zdarza się, iż przeczytawszy książkę, lub jej nie przeczytawszy wiem, że było to ostatnie czytanie. W takim przypadku robię rozeznanie wśród znajomych, czy nie znajdzie wśród nich chętny, jeśli to nie daje rezultatu oddaję do biblioteki. Niestety ostatnio biblioteka nie chce przyjmować wszystkich książek. Od czasu pisania bloga pojawiła się zakładka Oddam w dobre ręce (będę musiała ją niedługo uaktualnić). Jeśli na książkę nadal nie ma amatora to nadal zalega na moich półkach, jestem przeciwniczką niszczenia, palenia, wyrzucania książek; wyjątek stanowią zdezaktualizowane wydawnictwa podręcznikowe, stare kodeksy prawnicze, magazyny i gazety, które oddawałam dawniej na makulaturę. Teraz prawie nie kupuję tego typu wydawnictw.
4.Ile wydajesz miesięcznie na książki?
Kiedyś robiłam takie podliczenia; sumowałam wydatki na kulturę (książki, kino, teatr, koncerty, muzea) i wynosiło to około jednej trzeciej uposażenia. Dziś nie podliczam, więc trudno powiedzieć. Na same książki wydaję dużo mniej niż dawniej, ponieważ częściej korzystam z biblioteki publicznej, sporo kupuję tanich książek (allegro i tanie internetowe księgarnie, dostaję też w prezencie od koleżeństwa z pracy kupony prezentowe do jednej z księgarni). Z miesiąca na miesiąc obiecuję sobie, iż nie kupię nic nowego dopóty nie przeczytam powiedzmy pięciu książek z własnych zasobów. Niestety rzadko dotrzymuję tej obietnicy.
5.Jakie książki musisz kupować?
Albumy o sztuce, książki o sztuce i biografie. Jest biografia Da
 |
| Ulubiona półka z książkami |
Vinci, wokół której chodzę już od dawna, oglądam, kartkuję i odkładam na półkę czekając obniżek cen. Kiedy byłam w Warszawie w Dedalusie widziałam ją w niższej cenie, wówczas pomyślałam, że zamówię przez Internet, aby nie dźwigać w podróży, kiedy wróciłam okazało się, że książki nie ma w ofercie internetowej. Ale wiem, że w końcu ją zdobędę. Właściwie to nie mam pojęcia, czemu się tak na nią uparłam, podobnie, jak na biografie Goyi i Szekspira. Chyba nawet nie czytałam żadnych opinii na ich temat, ale są to książki z cyklu muszę mieć. Podobnie, jak kolejne tomy Malarstwa białego człowieka, mam ich trzy (dostałam w prezencie, więc liczę, że kiedyś dostanę kolejne). Są jeszcze dalsze części Gawęd o sztuce pani Bożeny Fabiani, które muszę sobie dokupić. No i zapomniałabym o tym, co najważniejsze Vassariego żywoty malarzy, rzeźbiarzy i architektów. Nie pogardziłabym też książkami Hugo i Zoli, z tym, że o ile tego pierwszego mam największe dzieła (Nędznicy, Katedrę, Pracowników morza), to Zoli posiadam jedynie Nanę (kiepsko wydaną) i Kartkę miłości. Niestety dziś zdecydowanie za mało (moim zdaniem) wydaje się klasyki.
6.Czy pożyczasz swoje książki?
Jeśli wiem, że ktoś lubi czytać to chętnie pożyczam. Mam koleżankę, która szalenie lubi książki quasi biograficzne o artystach, pożyczam je z przyjemnością, bo widzę, jaką sprawiają jej radość. Mam to szczęście, iż osoby, którym pożyczam zawsze książki oddają i to w takim stanie, jak je otrzymały. Jest tylko jedna książka, której bym nie pożyczyła. Są to Nędznicy Hugo. Wiem, że to żaden biały kruk, wiem, że można ją kupić, ale wiem też, jak mało osób jest w stanie przebrnąć przez nią w przeciągu kilku dni, a ja nie potrafiłabym się z nią rozstać na dłużej. Podobnie rzecz ma się z Proustem (mam dwa tomy, czekam na wydanie kolejnych) i nie pożyczam.
7. Ile czytasz książek jednocześnie? Kiedyś czytywałam do pięciu, dziś coraz trudniej mi przeskoczyć z jednego świata do drugiego, więc najczęściej czytam dwie książki (jedną grubszą w domu i jedną cieńszą w podróży) a w miejscach, w których nie mogę czytać słucham audiobooka.
8.Co jest dla ciebie podstawą lektury? Klasyka, bez niej trudno mi się obejść; Hugo, Proust, Szekspir, Zola, Dostojewski. Ostatnio przeczytałam Zbrodnię i karę, Braci Karamazow, Idiotę. Nie napisałam nic na temat lektury, bo nie czuję się na siłach, są takie lektury, wobec których staję bezradna, nie dlatego, że nie zrobiły na mnie wrażenia, a raczej z tego powodu, że zrobiły zbyt duże wrażenie. Zapewne przed napisaniem paru słów na ich temat (bardzo chcę je napisać) będę musiała (będę chciała przeczytać to jeszcze raz). Bardzo lubię Remarqua. A jedną z ukochanych książek jest Mistrz i Małgorzata Bułhakowa. Z polskich pisarzy lubię Dąbrowską (Noce i dnie), Reymonta (Ziemię obiecaną i Chłopów), Herberta (Barbarzyńcę w ogrodzie, Mistrza z Delf, Naturę z wędzidłem). Z przyjemnością czytałam Sienkiewicza (zwłaszcza Quo vadis). Mało znam literaturę współczesną; podobają mi się książki Jacka Dehnela oraz Romy Ligockiej.
9.Czy masz emocjonalny stosunek do książek?
Ja mam emocjonalny stosunek do życia, więc i do książek także.
10.Co leży u ciebie przy łóżku?
Książki, które aktualnie czytam, książki, z którym korzystam przygotowując wpisy na bloga, jakiś album z reprodukcjami. One leżą przy łóżku, na nocnym stoliczku i na stoliku dziennym. Generalnie wstając z łóżka trzeba bardzo uważać, aby nie nadepnąć na książkę, bo trochę ich tam leży.
11.Czytasz kryminały, thrillery, romanse, fantastykę, beletrystykę?
Kryminały czytałam dawniej, przeczytałam całkiem sporo Agaty, w zasadzie to moja ulubiona pisarka kryminałów. Ponieważ mam dość sporą kolekcję jej książek zdarza się, że od czasu do czasu coś sobie odświeżę i muszę przyznać, iż mimo, że czytuję je po kilka razy nigdy nie pamiętam, kto był mordercą; poza dwoma sztandarowymi pozycjami (Dziesięcioro urzynków oraz Morderstwo w Orient Ekspresie, które zresztą przeczytałam wczoraj z wielką przyjemnością). Beletrystyki czytałam więcej za młodu, dzisiaj troszkę szkoda mi na nią czasu, bowiem nie znajduję w niej przyjemności, zwyczajnie mnie nudzi. Co do thrillerów i fantastyki nie przeczytałam w życiu ani jednej pozycji (no chyba, że zrobiłam to nieświadomie, albo jeśli za fantastykę uznać Akademię Pana Kleksa). Moja koleżanka bawiła się kiedyś w pisanie opowiadań fantastycznych, czytałam je, aby sprawić jej przyjemność, ale mnie one jej nie sprawiały, nie dlatego, że były słabe, ale kompletnie nie mogłam wykrzesać dla nich zainteresowania. Jeśli chodzi o Romanse czytuję od czasu do czasu coś z klasyki gatunku; wszelki inne mnie nużą.
 |
| Co dziś leżało przy łóżku |
12.Czy robisz notatki w książkach (bazgrzesz, piszesz, zaginasz rogi)?
W pożyczonych (od znajomych) nigdy. W bibliotecznych i własnych zaznaczam ołówkiem ciekawsze fragmenty. Kiedyś naklejałam karteczki, ale od czasu, kiedy jedno opakowanie karteczek przestało wystarczać na jedną książkę, kiedy nie wiedziałam, do czego dana karteczka się odnosi, zaczęłam zaznaczać ciekawsze spostrzeżenia ołówkiem. Po zakończeniu lektury wertuję książkę raz jeszcze i wybieram z tych zaznaczonych fragmentów te godne utrwalenia i przepisuję. Jeśli nie mam ołówka pod ręką – to przyznaję się, iż zdarza mi się zaginać rogi. Bardzo się tego wstydzę.
13.Jak szybko czytasz?
Teraz coraz wolniej. Dawniej czytałam ponad sto książek rocznie (co dawało średnią na miesiąc 9-10 książek), ostatni rok zakończyłam mało imponującą liczbą 68 książek (co daje zaledwie 5-6 książek na miesiąc), a pewnie i w tym nie będzie lepiej. Jeśli mnie to martwi, to jedynie w kontekście zbyt szybko uciekającego czasu. Obawiam się, że nie zdążę przeczytać wszystkiego, na co mam ochotę, choć powoli zaczynam się z tym godzić. Czytam wolniej, bo z wiekiem inaczej przyswaja się tekst czytany, czytam wolniej, bo bardziej zwracam uwagę na klimat, opisy niż fabułę, czytam wolniej, bo więcej chcę zapamiętać, zanotować, bo wiem, iż coraz mniej mam czasu na powtórki.
14.Czy wracasz do książek raz przeczytanych?
To kolejne pytanie, które uzmysławia, jak ważny jest czynnik czasu. Za młodu czytałam po kilkanaście razy książkę, która mi się spodobała. Taka Ania z Zielonego Wzgórza jeszcze do czasu skończenia studiów czytywana była rok rocznie przed sesją letnią. Jeszcze kilka lat temu często wracałam do już przeczytanych książek. Dzisiaj robię to sporadycznie, jeśli wracam to wyszukując fragmentów, czytając wybrane rozdziały. Obecnie najczęściej wracam do Hugo. Ostatnią książką, którą przeczytałam (w zasadzie wysłuchałam) ponownie był Germinal Zoli. Marzę też o powrocie do Herbarta.
15.Ile piszesz dziennie?
Zdecydowanie mniej niż kiedyś. Na początku mej przygody z pisaniem bloga potrafiłam napisać trzy kilkustronicowe wpisy w ciągu jednego dnia (potem mocno się namęczyłam z ich skracaniem). Tak powstały pierwsze wpisy zatytułowane Moje nudne wakacje w Rzymie, Florencji, Wenecji. Z czasem zaczęłam czytać wszem i wobec, iż szybkie pisanie to grafomania, że pisanie to krew, pot i łzy i chyba się tym przejęłam. Nadal uważam się za grafomankę, mimo zmiany nazwy bloga (który na wirtualnej brzmiał Z dziennika grafomanki w średnim wieku). Piszę wolniej, pisanie idzie mi ciężej, ale to co tak długo powstaje rzadko mnie satysfakcjonuje. Najlepiej lubię wpisy tworzone ad hoc, z pasji, emocji, potrzeby przelania na ekran komputera tego, co w duszy gra. I choć są one niedopracowane, choć potem często je poprawiam to do nich mam największy sentyment; tak powstawały wpisy o Brodskim, Herbercie, Hugo, Zoli czy moich ukochanych musicalach.
Mam nadzieję, że choć ktoś dotrwał do końca. Jeśli jest chętny do udziału w zabawie serdecznie zapraszam. Można sobie wybrać pytania, ja korzystałam z pytań zadanych przez panią Łopieńską.
O wzięciu udziału w zabawie poinformowały;
Ardiola tutaj
kaye tutaj
książkowiec tutaj
O biografiach i innych drobiazgach tutaj