piątek, 2 stycznia 2015

Co przyniósł rok miniony?

kto chce może się zabawić odszukaniem polskiego wyznania miłości na ścianie znajdującej się przy metrze Abbesses
Powyższe zdjęcie symbolizuje różnorodność (a może chaos) moich zainteresowań. Kiedy po raz pierwszy spotkałam się w Paryżu z Czarą, ta zaprowadziła mnie pod ścianę przy Zakątku Zakochanych i zrobiła test na odszukanie słowa <kocham cię> w tym gąszczu wielojęzycznych wyznań. Nie pamiętam, ile zajęło mi to czasu, ale zaraz potem poszłyśmy na kawę, więc chyba zaliczyłam test spostrzegawczości.
Zanim zaczęłam pisać zajrzałam do zeszłorocznego podsumowania, aby przekonać się, czy rok temu składałam jakieś deklaracje czytelnicze. Okazuje się, że zgodnie z założeniem zdecydowałam się pisać jedynie o wybranych pozycjach książkowych. Czas jest nieubłagany, a wielość zainteresowań nie pozwala na pisanie o każdej przeczytanej książce, każdym odwiedzonym miejscu, czy każdej przeżytej chwili (kino, teatr, koncert, galeria, itp.). Z jednej więc strony udało mi się sprawiedliwie dzielić czas pomiędzy różne dziedziny poznawania, a z drugiej żal, że znowuż uciekają w niepamięć nieopisane wrażenia. Ale, jak mawiał ktoś mądry - życie jest sztuką wyboru.

Pomnik W.Scotta w Edynburgu 
Czytelnicze statystyki zbliżone są do poprzedniego roku (70 pozycji), co oznacza niezły wynik biorąc pod uwagę fakt, iż był to dla mnie chyba najcięższy rok w karierze zawodowej. I nie chodzi o ilość pracy, bo tej, jak pamięcią sięgam od kilkunastu lat wciąż przybywa, ale o całą towarzyszącą jej otoczkę, stosunki międzyludzkie, podejście pracodawcy do pracowników, itp. itd. Tak ciężko, jak w tym roku nie było jeszcze nigdy, a stresogenna (żeby nie powiedzieć dosadniej) sytuacja w firmie przenosiła się na życie pozazawodowe. 

Czytelniczo to był rok pod znakiem Marii Dąbrowskiej (4 tomy Dzienników oraz opowiadania Ludzie stamtąd), Wiliama Szekspira (Makbet, Hamlet - pod wpływem szkockiej podróży, Sen nocy letniej oraz Poskromienie złośnicy),  Fiodora Dostojewskiego (Zbrodnia i kara, Bracia Karamazow, Idiota) oraz z lżejszej literatury Akunina (Azazel, Lewiatan, Turecki gambit). Największa ilość poznanych książek dotyczyła biografii (łącznie książek stricte i około biograficznych przeczytałam piętnaście). Sporo też było powrotów do lektur (Ligocka Tylko ja sama, Zweig Maria Stuart, Remarque Łuk Triumfalny), w tym do lektur czasów dzieciństwa (trzy książki z cyklu Ani, Piotruś Pan, Chłopcy z Placu Broni). Powroty często związane były z podróżami w miejsca związane z bohaterami wcześniej przeczytanych książek. Łuk Triumfalny z podróżą do Paryża, Maria Stuart z podróżą do Szkocji. Udało mi się przeczytać trzynaście książek napisanych przez polskich autorów, co nie jest wynikiem rewelacyjnym, ale idę w dobrym kierunku (dotychczas traktowałam literaturę rodzimą trochę po macoszemu). 
średniowieczny pierwowzór komiksu w Cluny

                                                                                                                                                                                                                    O najciekawszych przeczytanych w ubiegłym roku książkach wspominałam niedawno w trakcie zabawy blogowej. Były to Srebrzynek i ja Juana R. Jimeneza, Niebezpieczne związki Chodorlos de Laclos. Bardzo wysoko oceniam też Zamknięte drzwi Magdy Szabo. 

W minionym roku zdarzyło mi się coś, co rzadko mi się przydarza; nie dokończyłam lektury trzech książek (Samotnik z ulicy Rosengracht - Sarah Emily Miano, Francuska ścieżka Łysiaka i Podróż do Rzymu Alberto Moravia).
Podróżniczo - nie był to tak bogaty rok, jak ten wcześniejszy, ale i tak nie mogę narzekać. Trzykrotnie byłam w Warszawie (dwa razy w związku z koncertami, raz z powodów zawodowych), dwa razy w Paryżu, po razie w Rouen, Edynburgu, Rosylin, Krakowie i Poznaniu. Nierozerwalnie z podróżami łączą się wizyty w galeriach, teatrach i na koncertach. Odwiedziłam w tym roku szesnaście wystaw (do kolekcji moich impresjonistów dołączyłam kolejne dzieła z Muzeów Orsay (niezauważone wcześniej), Narodowego w Edynburgu, Luksemburskiego w Paryżu, Sztuki w Rouen). Z polskich duże wrażenie wywarły na mnie dzieła młodopolskich artystów w Kamienicy Szołayskich na wystawie Zawsze Młoda oraz w Muzeum Narodowym i Domu Mehoffera (w Krakowie), a także wystawa obrazów Gierymskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie. Na polecenie zasługuje także bardzo ciekawe, nowo powstałe interaktywne Muzeum Historii Żydów Polskich. Teraz dopiero widzę, iż mało powstało wpisów na ten odwiedzonych wystaw (może uda się to jeszcze nadrobić - choćby w pigułce).

W ogrodzie Włodzimierz Błocki na wystawie Zawsze młoda
                                                                                                                                                                                                                Udało mi się obejrzeć dziewięć przedstawień teatralnych; z czego o dwóch musicalowych - napisałam tu i tu. Pozostałe nie wywarły większego wrażenia (poza bardzo dobrym, choć ciężkim przedstawieniu Natasza Filipowna na podstawie Idioty Dostojewskiego w Teatrze Ateneum oraz całkiem udanym przedstawieniu Ciotki Karola w Teatrze Kwadrat w Warszawie - lekka, łatwa i do śmiechu ramotka). Dlatego pominęłam milczeniem przedstawienia Wiśniowy sad, Chory z urojenia, Seks dla opornych (ten zresztą bije rekordy popularności w gdańskim teatrze Wybrzeże i jest dobrze zagrany, choć treść nieco zawiodła moje oczekiwania). Natomiast o ostatnim przedstawieniu Król Lear wg Klaty w Teatrze Starym w Krakowie zamierzam napisać już niebawem.
Z niedowierzaniem podliczam uczestnictwo w koncertach; poza
przed koncertem u Piotra i Pawła
Garou i Bruno Pelletierem w Kongresowej, byłam na koncercie piosenki francuskiej Pod dachami Paryża (ładnie, ale ... nic nie urywało), koncercie pana Torzewskiego (pięknie śpiewa, ale lepiej podarowałby sobie konferansjerkę oraz "zabawianie" publiczności, w tym wyciąganie widzów na scenę, nie każdy to lubi, a niektórych to wręcz stresuje) byłam na bożonarodzeniowym koncercie muzyki poważnej w kościele św.św. Piotra i Pawła w Krakowie i było to piękne przeżycie. Mimo, iż było dość zimno nie chciało się wychodzić wysłuchawszy tych pięknych wykonań Bacha, Mozarta, Vivaldiego, Morricone oraz przepięknie
zaśpiewanych kolęd. 
Miłym zaskoczeniem były trzy polskie filmy, które w mizerii rodzimej produkcji oceniam dość wysoko; Bogowie (biograficzny film o Zbigniewie Relidze, Serce, serduszko J.J.Kolskiego oraz film, o którym ostatnio zrobiło się głośno Ida). Oczywiście w kinie byłam nieco więcej razy, ale pozostałe filmy nie wydały mi się warte wspominania.

30 komentarzy:

  1. Bogaty rok:) Też zrobiłam teścik i okazuje się, że najtrudniej zobaczyć coś, co mamy przed nosem;) Z lekturami z dzieciństwa mam problem, bo wciąż "muszę" je czytać. I wspaniałych podróży po Europie zazdroszczę, bo tego nigdy dość. Oby ten rok był równie różnorodny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda, jak dojrzałam to zdziwiłam się, że takie to było proste. Też lubię wracać do książek i to nie tylko tych z czasów dzieciństwa (jeszcze do niedawno wydawało mi się, że to obciach czytać Anię przez tak dojrzałą kobietę). Podróżowania nigdy dość i to gdziekolwiek. Mnie bardzo kusi Polska, ale z powodów uzależnienia od komunikacji publicznej poprzestaję na tym, co dostępne dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezwykle ciekawy mialas rok. Jak zawsze zazdroszcze ciekawych wyjsc do teatru i tych polskich filmow, ktorych nie mam jak obejrzec na razie.
    Oby ten rok byl jeszcze ciekawszy, ale tez i nie tak stresujacy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ubolewając nad kondycją teatru coraz rzadziej chodziłam na przedstawienia. Jednak doszłam do wniosku, iż nie chodząc nie mam prawa wypowiadania się, aby nie dołączyć do osób, którzy krytykują coś nie czytając czy nie oglądając. Postanowiłam- nie żadnych postanowień, ale chciałabym w tym roku nieco więcej chadzać do teatru. Wiem, że ty raczej nie skorzystasz, ale może zajrzy tu ktoś mieszkający w kraju. Dzisiaj w telewizji na TVP 1 będzie musical Chłopi z Teatru Muzycznego w Gdyni (cz.1) o 10.40, jutro część 2. Jest to okazja dla osób zainteresowanych, aby obejrzeć bez konieczności odbywania podróży przez pół lub całą Polskę. Sama będę oglądać po raz pierwszy

      Usuń
  4. Pisz o wystawach. Do kina ludzie chodzą, na koncerty (przede wszystkim te masowe) również, książki niektórzy czytają, a galerie, wystawy organizowane nawet przez mniejsze miejscowości, wciąż są do odkrycia.
    Odkrywać Europę i Polskę - to również moje postanowienie. Ja też preferuję publiczne środki lokomocji.
    Udanego roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, aby tylko znalazł się czas i natchnienie. Sama ubolewam nad ulotnością wrażeń. Kiedy usiadłam i zaczęłam liczyć, ile ich było musiałam posiłkować się zdjęciami, biorąc pod uwagę, iż nie wszędzie je można robić. Także życzę udanego.

      Usuń
  5. Z wymienionych tu filmów widziałam jeden - "Bogowie". Zrobił na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Ile ten Religa musiał mieć musiał siły i zapału, żeby pokonać te wszystkie trudności. Zapłacił za to brakiem życia rodzinnego i zdrowiem. Ale jakby wyglądał świat bez takich pasjonatów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też uważam, że film naprawdę niezły, a osobowość genialna, choć oczywiście nie zazdroszczę rodzinie i współpracownikom, ale co tam, w słusznej sprawie można poświęcać czas i się spalać, zwłaszcza, kiedy ostatnio musimy to robić bez powodu i idei.

      Usuń
  6. Kochana podróżniczo to Ty wspaniale dla mnie wypadasz. Jeżeli narzekasz, to mogę Ci napisać o moich osobistych podróżach w 2014 roku - raz byłam w Warszawie na dniach craftu i w wakacje pojechaliśmy na parę dni nad jezioro. To wszystko. Zero koncertów, jakiś większych wystaw (bo te co mam na miejscu - nie liczę w ogóle) etc.Nie wolno Ci więc narzekać.Twoje relacje podróżnicze bardzo lubię, choć muszę z przyczyn oczywistych czytać często po kawałku.
    Książkowo bardzo dla mnie inspirująco :) Dąbrowska i Szekspir :)
    Zawodowo, wiem, że trudno w stresie pracować, ale powtarzam, lepiej pracować niż nie pracować, chyba że jest możliwość zmiany pracy, to zupełnie co innego.
    serdeczności i niech ten Nowy Rok przyniesie Ci same przyjemności we wszystkich sferach życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzekam, zdaję sobie sprawę, że jestem szczęściarą, że mogę te moje podróżnicze pasje kultywować. A mogę między innymi, dzięki tej stresującej robocie. Zawsze jest coś za coś. Jeden jest zdołowany brakiem pracy, drugi pracą :)

      Usuń
  7. Droga Gosiu. Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku życzę. I żeby nam "poziom teatralny" podwyższył. Bo z filmowym już co nieco ruszyło. Przy okazji - polecam ci "Chce się żyć". Niech cię nie zrazi, nie myśl, że to być może kolejny film o niedolach niepełnosprawności. Jest naprawdę piekny, nieckliwy przede wszystkim. Oslawiona "Ida" mniej mi przypadła gustu, niestety. Pozdrawiam, pamiętam, przepraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, choć czasami to mi się wydaje, że ja już nie nadążam, wielu wokoło mówi, że sztuki należy odczytywać na nowo, uwspółcześniać, że takie klasyczne przedstawienie takiego dajmy na to Szekspira to nuuuda, że trzeba czegoś więcej dzisiaj. O filmie Chce się żyć nie słyszałam, jak wiesz nie jestem kinomaniaczką, a na kolejny film wybieram się często wówczas, kiedy spodoba mi się trailer puszczany przed tym na który przyszłam. Jeszcze parę lat temu obejrzawszy parę reklam przed seansem nie miałam ochoty oglądać niczego, a teraz zdarza się, że jest jeden lub dwa, które zainteresują, więc idzie (dla mnie) ku lepszemu. Filmy, o których wspomniałam nie są może wybitne, ale dla mnie niezłe. A Ida? na pewno nie spodoba się wszystkim, mnie tak, ale też nie nastawiałam się na rewelacyjne kino, szłam nawet troszkę na przekór, skoro tyle nagród i nominacji to pewnie mnie się nie spodoba... :)

      Usuń
  8. Do wszystkich serdecznych słów pod Twoim adresem dopiszę krótko: tak trzymaj! Mam na myśli pasję poznawczą i zamiłowanie do podróży oraz odsłaniany tu i ówdzie dojrzały stosunek do świata i siebie samej. Wiem, jedno wynika z drugiego i na odwrót :) ) Pozdrawiam noworocznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkich miłych słów dołączyłeś swoje. Dziękuję. Zapotrzebowanie na miłe słówka nie słabnie z wiekiem:) Pozdrawiam również noworocznie

      Usuń
  9. W podsumowaniu zeszły rok wygląda naprawdę nieźle, skromnie rzecz ujmując. Życzę, żeby ten Nowy przyniósł przynajmniej tyle samo miłych atrakcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja też bym sobie tego życzyła. :)

      Usuń
  10. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Gosiu, Twój rok był niezwykle bogaty; podróże, wystawy, musicale, film, muzea, książki...
    Swoimi wrażeniami mogłabyś obdzielić kilka osób... Najwspanialsze jest to, że na swoim blogu dzielisz się tym wszystkim. Twoje wspaniałe posty czytane są przez tysiące blogowiczów...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście trochę tego było, choć mnie wciąż mało (mój apetyt na pewne doznania jest przeogromny). Czasami z tego powodu jestem rozdarta pomiędzy jedno chciałabym i drugie chciałabym..., jak ten osiołek, któremu w żłoby dano.. :) Nie przesadzajmy z tysiącami czytelników, wolę kilkunastu wiernych, od czasu do czasu wypowiadających się pod wpisem, niż setki klakierów :) bądź hejterów.

      Usuń
  11. Podziwiam Cię, jak potrafisz tyle miejsc zobaczyć, do tego te spotkania, książki, koncerty, wystawy. Rok miałaś bardzo bogaty we wrażenia i oby ten nie był pod tym względem gorszy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zbyt wiele :) Dziękuję za życzliwe słowa.

      Usuń
  12. Wszechstronność Twoich zainteresowań jest równie wspaniała jak ściana wyznań z pierwszej fotografii! Tak trzymaj :)
    Mnie także teatr ostatnimi laty nie zachwycał, ale właśnie w święta obejrzałam DVD z zapisem spektaklu "Krum" w reż. Warlikowskiego i odleciałam ... w pożądane rejony... Świetny materiał literacki, reżyseria i aktorstwo najwyższej próby. Polecam Ci gorąco celem ponownego zaczarowania teatrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam teatru Warlikowskiego, przy okazji obejrzę, skoro tak zachwalasz. Lubię stary klasyczny teatr, choć cenię nowe odczytanie sztuki, ale bez silenia się na schlebianie gustom przeciętnego widza. Nie ustaję w poszukiwaniach, bo bardzo chciałabym odnaleźć w teatrze sacrum.

      Usuń
  13. Bogaty rok za Tobą i bogaty post z jego podsumowaniem...70 książek to świetny wynik dla osoby pracującej zawodowo.
    W tym roku życzę Ci mniej problemów w pracy...dobra byłaby jej zmiana, gdyby to było możliwe.....ja regularnie co kilka lat zmieniałam pracę chociaż w ramach jednej branży...
    Pozdrawiam serdecznie.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niegłupia rada :) gorzej z jej realizacją. Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  14. Wspaniały humanistyczny rok i bardzo mi odpowiada taki styl zycia. Sama postępuje podobnie, ale w mniejszym zakresie, bo czasami rodzina zabiera mi czas i pieniądze. Byłas dla mnie ogromną inspiracją i cieszę się z tego, Dziekuję, Zapraszam na moje 12 dni. Wspominalam o Dąbrowskiej. Pozdrawiam z gajowki jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zaraz zajrzę. Czas- to towar deficytowy. Jeśli zachęciłam do przeczytania Dąbrowskiej to się cieszę.

      Usuń
  15. Bardzo chętnie przeczytałabym relację z odwiedzin Muzeum Historii Żydów Polskich, bo w tym muzeum jeszcze nie byłam. Wszystkiego naj, naj, najlepszego w nowym roku, oby zniknęły kłopoty w pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się coś napisać, nie obiecuję tylko, że niedługo. Mam też problem ze zdjęciami, bo zapomniałam naładować baterii i udało mi się zrobić chyba dwa czy trzy zaledwie :(.
      Ja również życzę dobrego/lepszego roku.

      Usuń
  16. Bogaty i udany (no, moze poza praca) rok. 70 ksiazek, to chyba niezly wynik dla osoby doroslej, uwiklanej w inne obowiazki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywało lepiej, ale wszak nie o to chodzi, aby bić rekordy, czy też przenieść się ze świata realnego w świat literatury, ma on być naszą odskocznią, opoką, krainą łagodności, ale nie celem życia samym w sobie, przynajmniej ja tak uważam. Dlatego, jeśli krzywa czytania będzie się utrzymywała na tym poziomie to będę zadowolona, a jeśli spadnie to nie będę płakać:)

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).